Witam wszystkich
Długie wędrówki to naprawde wg. mnie miła sprawa i ja jestem jak najbardziej za! Oczywiście trzeba mierzyć siły na zamiary no i w ostateczności wszystko zależy od kondycji gdyż w pewnym momencie nasze wspaniałem chodzenie może być bardziej męczące niż przyjemne. No ale nie o tym chciałem....
Myśle że powinniśmy rozróżnić spacery po Biesach (które same w sobie też są super sprawą) z łażeniem z plecakiem od bazy do baz Tak jak pisał Lech, po kilku godzinach marszu każdy dekagram wbija w ziemie a nogi "wacieją" i troche inne te odległości się wydają być. No a dodatkowo widoki mogą czasem wstrzymać i czas przestaje odgrywać jakąkolwiek role.
Ja osobiście po którymś już tam wyjeździe w Biesy przestałem się ścigać - choć kiedyś całkiem przyzwoicie szarpałem z chłopakami - no ale to były czasy jak jeden przed drugim się popisywał jaki to mocny nie jest ;-) takie bieganie jest chyba trochę bez sensu - widzi się tylko scieżke, a nie po to jadę w Biesy.
A co do tematu wątku - z Jaworca na Wetlińską do Chatki - tylko w lutym ;-)
Pozdrawiam serdecznie wszystkich łazików


Odpowiedz z cytatem