Czytam na bieżąco ten wątek. Rozumiem /tak mi się wydaje/ wszystkich tych, którzy lubią wyrypiarskie trasy. Ja natomiast wędruję po Bieszczadach powolutku / powolutku to znaczy ciut szybciej niz jest to napisane w przewodnikach i na tablicach wyznaczających szlak - jeżeli akurat podążam szlakiem/ ze wzgledu na swój wiek i ze względu na to, że lubię w czasie marszu posiedzieć na kamieniu lub innym pniu i głęboko sie zadumać. Mam nadzieję, że mnie też rozumiecie.
Do przejścia całego czerwonego szlaku pozostaje mi jeszcze cały odcinek Beskidu Niskiego. Nie będę pisał ile czasu mi zajęło przejście dotychczasowego odcinka ale kiedy zacząłem swój marsz po górach wielu z Was nie było chyba jeszcze w planach. Pozdrawiam wszystkich Miłośników Gór: "wyrypiarzy", tych "dostojnie wędrujących " oraz tych którzy w grudniu namawiali mnie w pewnej chatce niedaleko Baligrodu do pojechania w Beskid Niski.