Ja we wrzesniu widziałam gościa, który dosłownie wbiegł na Halicz od strony Rozsypańca. W dodatku na bosaka! Nawet nie zatrzymał się na szczycie, nie zachwycił się nawet przez moment otaczającym go pieknem, tylko włączył kolejny bieg i pobiegł dalej... Mhmm... może jest w tym jakiś ukryty sens, ale ja się go nie dopatrzyłam![]()


Odpowiedz z cytatem