Moje najdluzsze wedrowki po biesach: Bylo ich kilka.Pierwszy pobyt w bieszczadach i przejscie od Jablonek do Ustrzyk G. z plecakiem czerwonym szlakiem w trzy dni.Bylo to okolo 20 lat temu.Najlepiej pamietam jednak wyprawe od Ustrzyk Gornych przez Rawki,Kremenaros ,szlakiem granicznym do Rabiej Skaly.Nie byloby w tym nic nadzwyczajnego,gdyby nie to ,ze wybralam sie z kolezanka,a srednia naszego wieku wowczas wynosila 60 lat i byl to pazdziernik z krotkim dniem(juz po zmianie czasu).Byla piekna pogoda,wsponiala widocznosc,okazja do wielu zdjec.Na Rabiej zastala nas godzina 17,00.W chwile pozniej zaczely sie ciemnosci.Wiedzialysmy tylko jedno,ze schodzimy na polska strone.Jeszcze chwile mozna bylo wyczuc pod nogami twardy grunt,a potem schodzilysmy po omacku.Glosno rozmawialysmy dodajac sobie otuchy(i zeby sploszyc dzikie zwierzeta,zanim wdepniemy im w legowisko),szukalysmy jakiegos potoku,aby nastepnie doprowadzil nas do drogi.Najtrudniejsza chwila nastapila,kiedy kolezanka stwierdzila,zebym poszla dalej sama,bo ona juz nie pojdzie.Oczywiscie ,wrocilysmy obie cale,zdrowe, a zaprzyjazniony pan odwiozl nas do domu od DW Kolejarz,gdzie skonczylysmy nasza wedrowke.


Odpowiedz z cytatem