Cytat Zamieszczone przez WojtekR
Nieraz zdarza się, że z różnych względów trzeba w ciągu dnia przejść w górach bardzo dużo (długo)...
niedługo rocznica wygaśnięcia tego ciekawego wątku, jest więc okazja by podjąć go dalej.
W ub. roku w końcu września z musu (we dwóch)przeszliśmy trasę Wołosate - Opołonek - Wołosate z obiadem na Opołonku, zgodnie z planem ok. 20 bylibyśmy na miejscu, gdyby nie "obrońcy granic", którzy "zaaresztowali" nas na Poł. Bukowskiej. Naturlich mieliśmy glejt od Sz.P. Dyr. BPN, ale wojacy nie mogli się dopatrzeć naszego zgłoszenia na strażnicy, trochę trwało zanim dzięki Natowskim środkom łączności wszystko się wyjaśniło. Zrobiło się ciemno, bojcy wsiedli na swoje mechaniczne rumaki, pewnie w 10 min byli na dole. Oczywiście nie było mowy o podwiezieniu, ostatnie kilometry po nibyaswalcie do Wołosatego były dla nas makabryczne. Jedyny zysk ze spotkania z patrolem był taki, że całe bieszczadzkie wojsko się o nas dowiedziało i dali nam już spokój, mimo ,że tego wieczora, sorry nocy, wracaliśmy do Krakowa. Nawet nie machnęli lizakiem na nasz wóz.

Druga wyprawa to kółko UG-Szeroki- Tarnica - Halicz -Wołosate- UG, niby nic, ale z bolącą nogą. Później ból okazał się złamaniem marszowym IV kości śródstopia.