Niezły zakapiór![]()
Co ludzie widzą w tych wstrętnych, wiecznie brudnych ,drapieżnych niechlujach?
Witam
dzisiaj w na terenie dawnej wsi Rabe można było obserwować rzadkiego wójcika.
Kolejna prośba o identyfikację ptaszka, który siedział sobie na środku drogi trzymając w szponach zdobycz.
Na widok intruza (czyli mnie) wcale nieśpiesznie zbierał się do lotu. (ale podzielił się i kawałek zajączka zostawił)
hm12_3022.jpg
Sikora modra ( Parus caeruleus )
Oto jak opisuje sikorki w swojej książce pt:"Kulturalny Atlas Ptaków "Michał Kruszona ( wyd.Zysk i S-ka 2008r. )
"[...] Modre-czyli ładne i raczej dobrze wychowane.Jeszcze w XIX w.zwane były w Polsce żydóweczkami .
Bogatki-nie zawsze piękne,ale mające bogatych rodziców,a co za tym idzie powodzenie.Jeśli w ślad za bogactwem poszła jednak uroda,to są to okazy najcenniejsze wśród koneserów sikorek.
Sosnówki-proste sikorki spotykane w lesie.
Czubatki-rozhisteryzowane przez to,że przekonane są o swoim niezwykłym uroku.Wymagają nieustannego adorowania i sporej cierpliwości.
Ubogie-gatunek popularny,wykorzystywany na wszystkie możliwe sposoby.
Czarnogłówki -sikory mało używane,często w żałobie albo robiące takie wrażenie.[...]
Sikory uchodzą za symbol ptasiej rozwiązłości...beztroskie,często umierają zbyt młodo".
"Najlepsze miejsce na namiot .jest zawsze troszkę dalej..."
Heniosławie...nie znam się...nie umiem oznaczać ptaków...;
ale,moje doświadczenie w fotografowaniu drapieżników opiera się na tym ,że najczęściej pokazują mi swoje cztery litery...., więc zaryzykuje i sięgnę do pamięci (fotograficzna jest i basta !) ...
myślę,że to...myszołów (a szczątki to: mały zajączek albo dziki królik )
"Najlepsze miejsce na namiot .jest zawsze troszkę dalej..."
wiem że czasem najlepszym polowanie nie wychodzą
a czasm ktoś to uchwyci
http://www.joemonster.org/art/20288/Nieudane_polowanie
Wiecie że nic nie mam do gawronów? Mam koło domu kolonię tak kilkaset sztuk, teraz z młodymi to może z tysiąc. Możliwe że gdyby miały ciekawsze upierzenie i trochę ładniej śpiewały... ale i tak jest ciekawie. W nowej elewacji ze styropianem przy facyjatce mam szpakowate i mają młode. Fakt, troche zapaskudziły ale przecie to dzieci. Od póżnego wieczora jakieś nietoperzowate wydają skrzypliwe odgłosy, naprawde szczególne. Na świerku mam dzikie gołębie czasem gruchają. Zimą dokarmiałem dzikie kaczki, 20m za oknem na rzeczce mam małe rozlewisko, czasem ''przychodziła'' czapla. Kosy objadły mi aronię, niektóre miały prawie pomarańczowe dzioby. Mewy czy rybitwy przylatują do stawiku po ryby. W nocy słychać sowy, bywają kanie bo mam podworski zdziczały park za rzeczką. Dzisiaj przelatywał bocian ale gniazdo ma pół kilometra dalej. Wiem że mam jeszcze sporo innych ptaków ale one nie sprawiają kłopotów tylko gawrony, największy kłopot mam jak uczą się latać bo te słabsze trzeba rzucać z powrotem na drzewa.
a u mnie pustułki zniknęły,
jest za to nowa afera (będzie straaasznie), wprowadziła się rodzina sów; sowa niesamowicie się prezentuje, jak bezszelestnie płynie parę metrów nad głową, między blokami, jak duch.
Sów jest co najmniej cztery; widziałem na raz trzy i czwartą słyszałem.
Młode już latają. Sowy okropnie głośno piszczą; tak cyklicznie, w równych odstępach czasu.
Jak się drą na koty to robią: 'kłiit', a klasyczne 'uhuuhu", jest najrzadsze.
Parę lat temu też mieliśmy rodzinę sowią, wtedy młode wypadły z gniazda, jakiś głupi kot próbował się do jednego małego dobrać - ledwo uszedł z życiem, kot oczywiście.
Jedno młode próbowała sąsiadka w domu trzymać, ale młode sowię okropnie łobuzowało i oba młode w końcu trafiły do ośrodka dla dzikich zwierząt.
Ludzie na osiedlu boją się sów. Sąsiad jak by mógł, to by je pozabijał.
Sowa pójdźka robi "pójdź pójdź", wg przesądu:
"Pójdź pójdź za kościołek
tu jest twój dołek"
i dawniej sowy rzeczywiście zabijano ze strachu.
Nasze sowy to raczej nie są pójdźki, ale i poprzednim razem jak i tym ktoś z sąsiadów zszedł.
Zabijanie ptaków to jednak bardzo głupi pomysł. Przekonał się o tym towarzysz Mao i całe Chiny ludowe.
Komuniści wymyślili sobie, że wróble (pisałem, że mało wróbli!) to szkodniki i postanowili się ich pozbyć.
Zabijali je w okrutny sposób; wróbel nie może długo latać bez odpoczynku, więc gdy wróbel chciał usiąść na gałęzi, to jakiś Chińczyk straszył go. Wróbel w końcu padał na ziemię martwy z wycieńczenia.
Brak niepozornych wróbli, spowodował plagę szarańczy i w efekcie 30 milionów Chińczyków umarło z głodu..
Jest też u nas, jak zawsze, pełno jaskółek, ale zauważyłem nową modę na osiedlu; w rogach okiennic powkładane reklamówki
Ostatnio edytowane przez Miejscowy ; 19-06-2012 o 18:34
Aktualnie 21 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 21 gości)