A ja, Moi Kochani, tej wiosny już kilka razy widziałem i słyszałem żurawie.
Włóczę się z żoną i Żabkami po Puszczy Kampinoskiej. W kwietniu zrobiliśmy 5 całodniowych wycieczek, w maju - 6, w czerwcu już 1 (wczoraj). Najdłuższa - 26 km, najkrótsza - 15 km. Ta wczorajsza liczyła 24 km.
Środkowa i zachodnia część PK przypomina ... Bieszczady po akcji "Wisła". Po wsiach pozostają tylko zarastające fundamenty, jeszcze gdzieniegdzie uchowały się pojedyncze gospodarstwa. Zamość, Cisowe, Krzywa Góra, Famułki, itd. - kiedyś to były dość liczne wioski. A teraz - dziki (a jakże, też widzieliśmy), żurawie, sarny, jelenie, łosie (łosia w tym roku jeszcze niestety nie spotkaliśmy).
Komarów - zatrzęsienie. Zwłaszcza po deszczu i w bagiennych rejonach puszczy. Żona i Żabki używają jakieś preparaty typu "Off" czy "Sio". Potem staram się iść przodem, aby wąchać las a nie sklep chemiczny. Ja osobiście "bronię się" tylko witaminą B i czosnkiem. Raczej skutkuje. W tej chwili np. mam tylko 4 swędzące miejsca po ugryzieniach - na przegubach rąk.
A nasze panie, psikając się ww. preparatami, zapomniały o niektórych miejscach ciała, co okazało się zgubne podczas chwilowego zbaczania ze szlaku. Teraz też się drapią, i to nie po przegubach rąk bynajmniej.
Miśki z Otrytu tylko mi brak !!!


Odpowiedz z cytatem