Jak również na temat potencjalnych przejść. Otwarcie któregoś z nich jest tylko kwestią czasu zapewne - choć w tym drugim przypadku to nie Sokoliki, a raczej Żurawin. Przejście Wolosate-Lubnia jest chyba bardziej watpliwe. Póki co, raz w roku obie strony spotykają sie tam na "dniach dobrosąsiedzwa", malują słupki, pozują do zdjęć, pija wódke i po zakończeniu zamykaja wszystko w cholere i idą do domu, by za rok spotkac sie ponownie.Zamieszczone przez WojtekR
Przy tak znacznym nacisku na promocje regionu, przejście tego typu wydaje sie być niezbędne. Ma to oczywiście zarówno dobre, jak i złe strony.


Odpowiedz z cytatem