Dwukrotnie miałem bliskie spotkanie drugiego stopnia tz. raz widziałem "miszkę" w odległości ok. 300 m. Obserwowałem go przez lornetę. Było lato a on skubał sobie jagódki w okolicy Hyrlatej. Drugim razem szedłem tropem "bestii" z Tworylnego przez Obłazy do Studennego, ale "jej" nie widziałem. Trochę tak nogi same zwalniały a każdy zakręt drogi wydawał się jakiś dziwny. Oczy biegały po wszystkich krzakach. A tak w ogóle to "miszki" są fajne zwierzaki, no nie?
Pozdrowaśki
WojtekR