U moich "kresowych" Dziadków,w Wielki Piątek obowiązywał post bardzo ścisły.Jedynym ciepłym posiłkiem tego dnia były ziemniaki gotowane w mundurkach,które mozna było nurzać w "sosie"zrobionym z oliwy i drobno ugniecionego czosnku z solą.W tej sytuacji raczej o bolesnym wyrzeczeniu się potraw mięsnych,raczej nie było mowy,bo to postne jedzonko smakowało jakos wiosennie,przepysznie i tak,że nie sposób o tym zapomnieć!
Wesołych Świąt WSZYSTKIM!


Odpowiedz z cytatem