Czy ktoś pisząc że jest za rozszeżeniem ZBPN-u jest fanem chodzenia tylko po połoninach korzystając z uslug przewodników czy lubi czasem pójść gdzieś na dziko, w miejsca nieznane, niopisane, nieatrakcyjne z punktu widzenia turystyki masowej? czy jest może mistrzem kamuflażu i przemyka pod nosem całej ochronie parku? Ja bym postawił na np ograniczenie ruchu po połoninach (w Tatrach się udało) i lepsze pilnowanie czy 'masa' ich nie zadeptuje ale z drugiej strony co komu szkodzi jak od czasu do czasu ktoś przemknie jakimś strumykiem z pod Halicza? Nie chce mi się wierzyć ze nagle masy turystów wybiorą przeciskanie sie po krzakach a nie podziwianie widoków z połonin. Pozatym mam nadzieje, choć pewno tego nie dożyje, ze połoniny zarosną... i może zdziwią się wszyscy którzy zakazali wypasu etc.
PS. Sorry za spłycanie tematu ale jest todyskusja przypominająca 'oglądanie gówna przez lupe', cytując jednego z zakapiorów.


Odpowiedz z cytatem
