Gorycz nie... Sam mam jej pod dostatkiem. Nie zrozum mnie teraz źle - ja wiem, że Ty tak nie myślisz, ale txt:

Cytat Zamieszczone przez Derty
Ale niech się wdziera. Moich wspomnień, z czasów, gdy było inaczej, nikt mi nie zabierze, a nasze dzieci, a już napewno wnuki, kolego Pyton, nawet nie będą wiedziały, co to jest dzikie miejsce.
zabrzmiał trochę jak coś w rodzaju "po nas choćby potop" ....

Jest taka klasyfikacja bieszczadzkich turystów - na tych, co to mogli sobie jeszcze pochodzić po dnie dzisiejszego Zalewu Solińskiego, i tych co mogą tam sobie najwyżej popływać łódką.
Z twego postu wynika, że jeszcze parę lat i będzie nowa dychotomia tego typu - cii, którzy jeszcze pamiętają dzikie Bieszczady (mniej lub bardziej), i ci którzy nie odróżnią ich od Beskidu Żywieckiego... a tymczasem ja wolałbym, żeby takie nowe podziały nie powstawały.

Gwoli wyjaśnienie - zdaję sobie sprawę, że wszystko jest ulotne i się zmienia, panta rei. Czas płynie i rzeka tyż. Nie chodzi mi tutaj o drobiazgi, ale o zmiany w skali makro, a te są w przypadku biesów sumą coraz liczniejszych drobnych zmian. Nie zawsze na lepsze.