To juz jest. PAN parks kuż zdobył pieniądze na wytyczenie szlaków, wytyczył je i ma oferty. Podobnie własciciele stadnin.
Wiem, że jest. Tyle, że w świadomości Polaków-turystów turystyka konna zajmuje jeszcze mniej miejsca niż turystyka kwalifikowana. Trzeba chyba bardziej intesywnej promocji, przy wspópracy

Być może nawiązanie do dawnego wizerunku (Polski Dziki Zachód) mogłoby pomóc w promocji regionu. Z moich obserwacji (lokalnych i nienaukowych) wynika,że póki co turystyka konna jest boczną gałęzią, a nie sercem bieszczadzkiej oferty.

Faktem jest natomiast, że osoby urzeczone konnymi Bieszczadami wracają z chęcią i zostawiają więcej pieniędzy niż plecakowcy.

Turystyka piesza powoli zanika, rajdy są rzadkością.
Dotyczy to IMHO skali całego kraju. Rajdowicze i wyrypiarze przenieśli się na Słowację i Ukrainę. Zostały już tylko imprezy tradycyjne: "Połoniny", czy majówki SKPT Gdańsk. Z ubolewaniem muszę przyznać, że turystyka piesza - kwalifikowana (plecakowa) jest w Bieszczadach w odwrocie.