Przenoszę z podforum pn. "Dyskusje o Bieszczadach", nie chcąc "rozmydlać" tam wątku poświęconego niecodziennym spotkaniom na szlaku. Brzmi to jednak b. humorystycznie, więc wchodzę z tym tutaj.
Kiedyś oglądałem w TV program poświęcony nietypowym, ale jednak zdarzającym się zachowaniom zwierząt. Pokazywano w nim m.in. filmy nakręcone amatorską kamerą.
Na jednym takim (kilkuminutowym, chyba włoskim lub francuskim) filmiku udokumentowano, jak osioł usiłował ... "wydmuchać" faceta, który akurat koło niego przechodził. Kręcący to "operator" oraz przypadkowi widzowie początkowo tylko się przyglądali, mając oczywiście ubaw po pachy. Myśleli, że facet sam się obroni. Ale on był słaby fizycznie, nie miał żadnego kija pod ręką, nie mógł nawet uciec, a osiołek (napalony i zdeterminowany) używał kopyt i zębów. Dopiero więc po dłuższej chwili obserwujący tę scenkę ludzie pomogli będącemu w opresji (facetowi, nie osłu).
Wracając zaś do sarniego koziołka - już parę lat temu na tym forum kol. Długi pisał, że bywają niekiedy niebezpieczne.



Odpowiedz z cytatem