- A czemu oni ze sztucznymi kijami biegajom?
- Bo w mieście nie ma leszczyny.
- A te ładne, i z napisami, ja by im tam Panie taki napis wystrugo że ho ho.
- No ba!

***

Wodę ze studni nosi się wiadrami, a noszący tę wodę to zwyczajowo Wiadrowy. Czasami jest tak, że miesiąc nie pada i kończy się paliwo do ludzi, a wtedy nad piecem i w prowizorycznej łazience z „zakazem pływania”, pojawia się kartka – Oszczędzaj wodę, susza. Taka upominajka, jak ktoś zapomniał, że woda nie bierze się wcale z kranu, i że czasem źródełko wysycha. Można się całkiem mocno związać z dobrem ogółu, licząc każdą kroplę, obroty kołowrotka i ilość metrów przemaszerowanych z cynkowymi wiadrami pomiędzy chałupą a np. lichym strumieniem. Czasami jednak „wiadra opadają”.
- Gdzie Mrówka? – pyta Wiadrowy
- W łazience. – odpowiada Turysta
- Ej Mrówka, bez jaj, dopiero wczoraj przyjechałaś, a już się myjesz?!

***

Gulasz z cieciorką, soczewicę z kapustą kiszoną, a na deser jabłka pieczone w cynamonie…
- Chcesz jeszcze?
- Nie, jestem na granicy eksplozji z obżarstwa.
- Ja też… Już wiem skąd się biorą kratery na księżycu, jak będzie słychać w nocy huk, to ja!