To sie chwali Drogi Bracie że założyłes ten temat...:) Więc i ja nie bede bierny..:
Lato, jakis moj wypad z Królikiem. Spaliśmy jak to zawsze pod pałatka. Rankiem rozpalilismy płomyk. Królik powiedział ze dziś jest szefem kuchni i zrobi śniadanko...Nie protestowałem :D Tylko oddaliłem sie aby załatwic sprawy fizjologiczne.Po jakis trzech chwilach słysze:
-Bizonku...Śniadanko
-Już Idę...
Gdy przyszedłem do ogniska Mym oczom ukazał sie widok menażki z barszczem czerwonym na płatkach owsianych i usmiechnietego Królika.
-Smacznego- rzekł i zaczelismy szamać
-Smakuje? -zapytał
-Mhmy.. -odpowiedziałem. A po chwili Krolik patrzac z obrzydzeniem:
-Wyrzucamy?
-Mhmy...-odpowiedziałem :D