Brawo jabol za temat... Też dorzucę coś, ale nie wiem czy śmieszne czy tragiczne...
Zeszly rok, lipiec, pociąg "Bieszczady", siedzimy w wagonie jadącym gdzieś dalej(przemyśl chyba), taki wagon bezprzedzialowy... Plecaki przy nogach bo w stróżach ewakuacja do wagonów na zagórz... na siedzeniach obok rodzinka, sądząc po akcencie spod przemyśla, Mama wyjmuje jakiś napój pomarańczowy a Tata rozgląda się nerwowo wokól... Zobaczyl plecaki i pyta czy nie porzyczymy kubka... No to kolega nurkuje w swój worek i dlugo grzebiąc wyjmuje w końcu kubek, myślimy że pewnie dzieci spragnione dlugą podróżą chcą się napić. Zobaczywszy kubek tata rozchmurzyl się nieco, po czym sięgnąl do torby wyjąl... pól litra i nalal se do kubka.... nawet nas nie poczęstowal...