No to dalsza ankoholowa historja.
Duszatyn w czasach oblężenia. Wczesne popołudnie. Po polu snuje się miejscowy pomocnik pilarza i zaczepia ludzi o denaturat. Trafił na pana o wyglądzie "nauczyciel na wczasach" z młodocianym synem okularnikiem.
- Panie, pożycz pan trochę denaturatu.
- nie mogę bo dopiero wyruszamy na wędrówkę, a mam niedużo. Lepiej kup pan wino.
- Panie, ale ja od wczoraj nic ciepłego w ustach nie miałem, do zagotowania herbaty...
- No dobra, w co panu nalać?
- o tu do kubka
- Panie, pan to będziesz pił!!!???
- ależ skąd, to do gotowania!
Błękitny płyn napełnił do połowy podstawiony metalowy kubek
- Serdeczne dzięki, pana zdrowie.... i zawartość zniknęła w gardzieli ...
Długi


Odpowiedz z cytatem