Ostatni urlop w Bieszczadzie spędzałem jako kuracjusz w sanatorium w Polanczyku. Nie przeszkadzało mi to często i gęsto chaszczować. Pewnego dnia wracam do sanatorium ślicznie ubłocony, tak mniej więcej po kolana. Zdejmuję byty przed sanatorium coby mnie sprzataczki nie zabiły i nagle słyszę pytanie:
- Gdzie się Pan tak ubłocił okropnie? pyta mnie kobieta około czterdziestki
- W krzaczorach odpowiadam
- A gdzie w Bieszczadach ma Pan krzaczory? słyszę następne pytanie


Odpowiedz z cytatem