Hmmmmmmmmmmmmmm.......? A może tak: rok 2002, lato krzyżówka szlaków żółtego ( na schronisko Wagabunda) czerwonego ( przeł. Żebrak - Cisna) i czarnago ( Jaworne - Kołonice) zlękniona turystka i samotny żubr (ten prawdziwy: Bison bonasus) oraz dosyć pokaźny buk który swoje gałęzie ma dosyć wysoko nad ziemią ( w okolicach 2-2,5 m - kto był na Jawornym to wie), chwila która przeciąga sie w wieczność: żubr który dostrzega człowieka (nadmienić trzeba że zwierz ten przeżywa swoje pierwse chwile wolności - 1,5 miesiąca - po wypuszczeniu go z zagrody aklimatyzacyjnej; a wcześniej po 1,5 roku od urodzenia w zoo w Szwecji) no i tak: żubr który dostrzega człowieka.....dla tego żubra taki czlowiek jest naturalnym zjawiskiem i jak go widzi to po prostu najzwyczajniej drepta w jego kierunku z nadzieją otrzymania jakiegoś przysmaku a tu napotkał dziewcze które, zlęknione śmiertelnie(nie wiem czy z plecakiem czy bez ale...) wdrapało sie na te dorodne buki.......co zaowocowalo telefonami i paniką w schronicku w Cisne,j że na szlaku grasują żubry, że teren ten powinien być zamknięty dla ruchu turystycznego bądź też nie powinno sie dopuścić do kontaktu żubra z człowiekiem (człowieka z żubrem)......spanikowane i zablokowane dziewcze na drzewie (bo tu trzeba nadmienić że owa niewiasta się najzwyczjniej zaklinowała i nie mogła zejść z tego buka - a tak na marginesie to ten kto był na Jawornem na szlaku to raczej zadaje sobie pytanie jak ona tam weszła?) dzwoni wpierw do schroniska pod Honem, tam dostaje namiary na nadleśnictwa: Baligród i Komańcza gdzie dzwoni po pomoc bo na szlaku grasuje żubr i ona jest na drzewie i się zaklinowala. No i tutaj muszę opisać postawę żubra: który po zobaczeniu człowieka podzedł kilknaście czy tam kilkadziesiąt metrów (nie wiem z jakiej odległości sie wzajemnie obserwowali)w jego strnę (w tym przypadku jej) i najzwyczajniej na świecie położył się pod jakimś drzewem i odpoczywając (jako że wcześniej poraz pierwewzy w swoim życie przeszedł spory odcinek drogi razem z zupełnie dzikim stadem żubró) zaczął przerzówać. Strach owego dziewczęcia tak sie przełożył na ruch turystuczny, że po spotkaniu ok. godziny później 2 niewiast na szlaku, ostrzegaly mnie one przed grasującymi w okolicy żubrami bo właśnie dzwonili do nich znajomi co nocują Pod Honem i by one idąc do Cisnej uważały na trasie.......