Ale to im bardzo szybko idzie. Jednego dnia wykonują prace w całym pionie klatki schodowej. Wykonawcą nie jest brygada remontowo - budowlana z mojej spółdzielni mieszkaniowej (na szczęście, bo ci to by dopiero celebrowali robotę), lecz jakaś "zewnętrzna" spółka. Faceci w średnim wieku, trzeźwi, uprzejmi. Najpierw przychodzi jedna grupa do przygotowania frontu robót, potem "właściwi" spece od instalacji, a następnie znów ci pierwsi, ale tym razem do zacementowania i pomalowania, a nawet, wyobraź sobie, do posprzątania.
No, ale mimo wszystko jest to koczowanie, a nie mieszkanie. Nawet moja kotka jest wk...na (z powodu przestawienia kuwety w inne miejsce).



Odpowiedz z cytatem