W dzień po Nowym Roku,będąc w Bieszczadzie,postanowiliśmy pojechać przez Krościenko do Turki.Przekraczaliśmy granice po raz pierwszy i troche wypełnianie niekończącej się "ankiety" nas irytowało.Spytaliśmy ukraińskiego pogranicznika,gdzie wpisać cel podróży.
-A dokąd?-on na to
-Do Turki-odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą
Ryknął gromkim śmiechem,zupełnie nas tym zaskakując.
-Piszy "Chirow sklep"
Nijak mu sie chyba w głowie nie mieściło,że moze być inaczej.
WUKA
www.wukowiersze.pl
Tych, co nie lubią Warszawy (a raczej warszawiaków) zapewniam, że warszawiacy mają w Polsce największe poczucie humoru.
Dowód ? Proszę bardzo.
W I turze ubiegłorocznych wyborów samorządowych na Prezydenta W-wy "Major" Fydrych (tak, ten od Pomarańczowej Alternatywy) uzyskał więcej głosów od Wojciecha Wierzejskiego z LPR-u. Obaj dostali po jakimś ułamku procenta oddanych głosów, ale ten ułamek "Majora" był ok. dwa razy większy.
No i w jakim innym mieście potrafią zagłosować z takim fasonem ?
Serdecznie pozdrawiam
Stały Bywalec.
Pozdrawia Was także mój druh
Jastrząb z Otrytu
WUKA napisala historyjke ktora warto pamietac
Przed samą Turką jest na drodze kontrol z szlabanem. Ja mialem wpisamy cel podrozy : Drohobycz i w zaden sposob nie mozna bylo wytlumaczyć ze jedziemy do Turki.-Do Turki-odpowiedzieliśmy zgodnie z prawdą
Ryknął gromkim śmiechem,zupełnie nas tym zaskakując.
-Piszy "Chirow sklep"
Przeciez nie jest to droga na Drohobycz ! - uslyszelismy w odpowiedzi.
.
Dowcipy z mundurowymi po wschodniej stronie mają zupelnie inny wymiar.
Ostatnio edytowane przez Henek ; 19-04-2007 o 23:02
Dylemat zomowca w ubikacji:
- Lać, walić, czy puszczać gazy?
Swoją drogą kupiłam ostatnio książkę o absurdach PRLu była w jakiejśtam promocji i przypomniało mi się parę rzeczy które były "śmieszne"(aeromasło-turystyczne masło w aerozolu, nie trzeba smarować i nie topi się) choć mam prawa ich nie pamiętać ale książke ogólnie polecam - dla potomnych i dla siebie.
"Noc ci stworzyłem najciemniejszą
byś mogła być bielsza od czerni"
Pewna rezolutna 14-latka, w kawiarence w Sanoku, chyba mocno już znudzona pobytem (szkolna wycieczka) w Bieszczadach, powiedziała kilka zdań:
"Przychodzi baba do psychiatry, a on się jej pyta, co jej jest? Panie doktorze, ja nieustannie myślę, w pracy, w domu, o "Star Wars" - ostatnio nawet mi się śnią.
Psychiatra pyta jej - a JAK to się zaczęło??? Baba na to : dawno dawno temu, w odległej galaktyce ..."
... ze szczególnym pozdro dla Jabola, już on wie, dlaczego ...![]()
Ostatnio edytowane przez chris ; 03-06-2007 o 15:55 Powód: bez przyczyny ;-)
Solina. Święta Wielkanocne 2007. Deptak od strony przystani. Knajpka w kształcie mającym przypominać żaglowiec. Ja, małżonka i nasza córunia.
Przejrzawszy menu, zwracam się do młodziutkiego kelnera:
- Przepraszam, ten "placek po bieszczadzku" to taki z gulaszem, czy z jakimś sosem grzybowym?
- Nie, proszę Pana, to taki placek ziemniaczany.
- Aha, ale on kosztuje 18 zł! To co to za placek!
- No wie Pan, taki opiekany z dwóch stron.
Zbaraniałem, bo po pierwsze nie wiedziałem, że całe życie jadłem placki po bieszczadzku, a po drugie, że nad Soliną mają tak pierońsko drogie ziemniaki.
Ochłonąwszy nieco, wysłałem kelnera by zasięgnął języka w kuchni. Po chwili wrócił uradowany wołając:
Miał Pan rację, to taki z gulaszem.
"Rozum mówi nie raz: nie idź, a coś ciągnie nieprzeparcie i tylko słaby nie ulega; każdy z nas ma chwile lekkomyślności, którym zawdzięcza najpiękniejsze przeżycia." W. Krygowski
Dziś w Wiadomosciach na Polsacie o 18:50 był reportaż o turystach w Tatrach. w pewnym momencie wypowiadał sie ktoś ze straży parku odnośnie "turystów i ich fascynacją Giewontem" :
- Wczoraj (tj w sobote) podjechała rodzinka autem pod bramki wejściowe do parku, otworzyli drzwi i z auta zapytali sie: "Przepraszam jak dojechać na Giewont??", na to ja mu odpowiedziałem: "Proszę pana tam nie można dojechać, trzeba przejść około 2 godzin w górę na nogach". Na to Pan kierowca z wściekłą miną trzasną drzwiami i odjechał w przeciwną stronę. ...
kilka chwil potem wypowiadała sie dziewczyna w kwiecie wieku : "Chodzenie po górach jest bardzo męczące. Niekiedy trzeba przejść kilka kilometrów, iść kilka godzin, aby wejść na szczyt"....
i dziwić sie, że ludzi giną w górach
"... Dlaczego sa takie piękne, dlaczego tak złe dla ludzi, dlaczego moje Bieszczady , tak KOCHAM i nienawidze..." KSU
Hej:)
Sama prawda...:D Dziewczyna nie kłamała.
Ja kiedyś słyszałem taki dialog w straszliwych Karkonoszach:
ON - Po jaką cholerę tam leziemy?!
ONA - Bo jeszcze tam nie byliśmy, misiaczku.
ON - Buty sobie zedrę!! Tyle forsy dałem, żeby porządnie wyglądać w ośrodku!! (chodziło o ośrodek FWP pewnikiem)
Na nogach ów pan miał obiekt westchnień całych zastępów horolezców- Himalajki:D Nie Salamandry:P
Pozdrawiam,
Derty
Rano robimy nic. Lubimy to robić (Z Bertranda, 2011)
właśnie, wziąłby człowiek amunicję
eksportową śliwowicję
drzwi opatrzyłby w inskrypcję:
"przedsięwzięto ekspedycję" (MamciaDwaChmiele,2012)
"W Teleexpresie właśnie o Perci mówili. Zaczepili jakieś dwie kobiety i pytają jak są przygotowane do wyjścia w góry. Jedna mówi, że dobrze, na co reporter pyta, dlaczego ma klapki na nogach. Ona na to, że gorąco. Pyta drugiej jak jest przygotowana, a ona, że Bóg jej pomoże."
http://forum.turystyka-gorska.pl/vie...=3712&start=80
"Noc ci stworzyłem najciemniejszą
byś mogła być bielsza od czerni"
Aktualnie 2 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 2 gości)