Zdarzyło się to naprawde ; pewnego lata( które jak zawsze spędzamy w bieszczadach ) akcja dzieje się na suchych rzekach , jest wieczór ognisko ,kiełbaski wszyscy znajomi i nasz kochany piesek postanowił połazic sobie po drodze ponieważ do najbliszych zabudowań jest około 2km w dół a wyżej szlak na smerka to nikt nie zwracał mocnej uwagi na niego .Po krótkiej chwili usłyszeliśmy krzyk i hałas dobiegający z drogi zerwaliśmy się od ogniska by sprawdzić co się dzieje , okazało sie że turyści szukali schronienia na noc ale usłyszeli dziwne sapanie i odgłosy biegnące ku min więc któryś z nich zawołał MIŚ rzucili plecaki i w długą .W pierwszym momecie rykneliśmy śmiechem ponieważ nasze maleństwo ma właśnie MIŚ na imię i tym bardziej lezie do ludzi a że wieczorem kiepsko go widać i wydaje dziwne odgłosy oraz jest rudy to musiał napędzić ludziom niezłego stracha . Pozbieraliśmy turystów z drogi udało się opanowac panikę nie obyło sie bez meliski bo pare osób było zdrowo przerażone .My od tamtego czasu pilnujemy misia by nie straszył turystów i nie chodzimy z nim w góry zostaje na kwaterach i czeka aż wrócimy. to jego fotka


Odpowiedz z cytatem