Miejsce: Duszatyn.
Osoby: Długi, jego żona Joanna, Bertrand i Renatka.
Czas: sierpień 2008.
Bertrand opowiada o obecnym pobycie w Bieszczadzie. "Miałem ochotę iść sam na Ruskie. Wystraszyłem współtowarzyszy, że trzeba San w bród przechodzić. Udało się, zrezygnowali. Poszedłem sam na Ruskie. Miodzio." Odpowiada Długi. "Ostatnio ruskie jadłem w Biedzczadzie / tu pada nazwa lokalu/ ciasto było super, farsz był super, a ugotowali je w nie osolonej wodzie i spieprzyli sprawę"
Tak sobie Długi z Bertrandem pogadali :)
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem