wczoraj wieczorem siedziałem sobie w widokowym miejscu pewnej pięknej bezludnej doliny... Po lewej Suliła po prawej Łecowa. Kolory zmieniały sie jak w kalejdoskopie, co rusz pykałem jakąs fotke i sączyłem piwko z zielonej puszki. W pewnym momencie wychwyciłem jakiś ruch pod lasem: dwa zrelaksowane żubry spokojnym krokiem wędrowały sobie w stronę grzbietu górki. Szybko! nerwowo szukam zapasowych akumulatorków do aparatu! stare akumulatorki wyleciały jak łuski ze strzelby, załadowałem nowe i biegiem na skraj lasu!!! Noż kuźwa!!! Właśnie znikały za horyzontem:( Trudno wróciłem do relaxu przy piwku i znów spokojnie cieszyłem oczy zmianami kolorów... coś pokusiło zerknąć na puszkę a tam napis: DWA ŻUBRY I SPOKÓJ...:))))