Obrazek rodzajowy z zapory solińskiej.

Paskudna pogoda. Mży, wieje, mgli. Rodzina na spacerze. Pełne animuszu i rozdokazywane dzieci vs. mocno cierpiący z powodu okoliczności rodzice, z wypisaną na twarzach tęsknotą za ciepłą i suchą kwaterą.
Latoroślom aura nie przeszkadza, bardzo się im na tamie podoba, wybiegają do przodu i krzyczą do starych:
- Chodźcie, chodźcie!
Rodzice niemrawo drepczą i próbuję przekonywać:
- Wracajmy już... Przemokniecie, się rozchorujecie...
Dzieci nie ustępują:
- Ale jeszcze kawałek!
Tato przez zaciśnięte zęby:
- Ale po co? Tam nic nie ma! Tam jest to samo!