ze sklepu w wetlinie naprzeciw kościoła-stoję pijąc piwo ,wchodzi dostatnio ubrany mężczyzna z pytaniem o bardzo mu polecane wino bieszczadzkie z niedzwiedziem na nalepce,ale ma tylko 100zł w gotówce i nie wie czy starczy mu na 2 butelki.dobrze ze akurat zdążyłem przełknąc łyka bo pewnie udławiłbym sie ze śmiechu