Witam ponownie,
Cieszę sie ogromnie z Waszych już licznych wypowiedzi. Wywołałem ten temat jedynie sondażowo i ... konfrontacyjnie wobec obecnego stanu emocji...
W każdej wypowiedzi jest trochę racji... Uważam jednak, że (i nie bronię tu swojej, nazwijmy to, propozycji, bo nie o to tu chodzi) stan świadomości i wiedzy, nie mówiąc już o emocjach, zwłaszcza bardzo młodych ludzi, odbiega zasadniczo od naszych przeżyć i uczuć związanych z postacią Ojca Swiętego. Niektórzy z nas, jak zauważyliście, już dziś podkreslają, że świat szybko wróci do "normalności" a to oznacza powolne (?) zapominanie o postaci Ojca Swiętego (czy za Jego życia ktoś ciągle, codziennie pamiętał, że jest, że czuwa, że myśli o nas?), o miejscach, które odwiedzał, nie mówiąc już o Jego naukach...
Moi drodzy, mamy Ojca Świętego, Człowieka wielkiej dobroci, wiary, mądrości...i na dodatek Polaka, który dla nas i w wielu przypadkach, za nas wykonał ogromną pracę. Mamy obowiązek przekazać następnym pokoleniom oprócz nauk także Jego wizerunek, Jego umiłowanie miejsc, szlaków, którymi podążał... Poraz pierwszy od wieków i chyba ostatni mieliśmy poczucie swojej ważności w Europie, swojego miejsca i, powiem górnolotnie, dumy narodowej. To dzięki Niemu mieliśmy poczucie bezpieczeństwa duchowego. Bo był, gdzieś tam daleko, czuwał, modlił się za nas, myślał...Świadomość tylko od czasu do czasu o tym przypominała...
Pamięć jest zawodna, świat pędzi, kusi luksusem, swiecidełkiem...Czy mamy pewność, że w natłoku tych zwykłych, codziennych spraw nie zapomnimy kto to był Jan Paweł II? Czy nie zapomnimy przekazać tego naszym potomnym? Oby nie! I dlatego dla naszej, cholernej (przepraszam!) wygody nazw: ul. Jana Pawła II, szkoła im. Jana Pawła II; pomników Jana Pawła II, tablic z opisem tu był, tu schronił się itp; powinno być jak najwięcej! To dla przyszłości, dla potomnych, nie dla nas!
"Non omnis moriar..." - tylko dzięki temu, że znaki, które zostawił i znaki przez nas postawione, które o tym przypomną (ale to już nasza "działka"!)...

Pozdrowaśki WojtekR