... ja też kiedyś chodziłem z mapą PPKW, nawet pamiętam swój pierwszy raz w Bieszczadach, gdy w 1983 roku zdobywałem Mogiłę (PPWK) lub Mohyłę (Krukar) k. Komańczy. I wtedy, jak pamiętam dokładnie, irytowało mnie (raczej wkur..ało) dlaczego ta mapa jest taka niedokładna i tak przekłamuje.
Kilka lat później, najpierw na kursie a potem jako przewodnik SKPB, używałem dwóch map – PPWK i kserówki Pitera (później powstała z tego mapa Bieszczady Zachodnie – przeskalowany zlepek map WIG) i wtedy nawet nie przypuszczałem, że kiedyś zostanę wydawcą mapy Bieszczadów.
Nadmienię, że osoby które zaangażowały się w powstanie „sześćdziesiątki” nie są przypadkowymi. To fachowcy wysokiej klasy w swoich dziedzinach – lista współpracowników podana jest w stopce wydania „papierowego”.
Dodam jeszcze że wersja papierowa mapy „BIESZCZADY” 1;60.000 (WYDANIE PIERWSZE) ukazała się w sierpniu 2004 r., a wersję elektroniczna zamieszczona w portalu www.bieszczady.pl możemy uznać za WYDANIE II ELEKTRONICZNE. Wydanie elektroniczne, jak już powyżej wspomniałem, jest „odchudzone” z części nazw terenowych i zawiera korektę drobnych wpadek wydania papierowego. Dla przykładu PPWK przez 20 wydań nie potrafiło poprawić wytykanych im błędów – świadczyć to może tylko o chęci jak największego zysku osiągniętego jak najmniejszym kosztem.
Postaram się w skrócie ustosunkować do pewnych zarzutów zawartych w poprzednich postach.
Długi!
Historia regionu jest mocno zamglona więc publikując te mapę chciałem ją nieco rozjaśnić.
Na papierowym wydaniu zaraz pod tytułem jest wyraźnie napisane „MAPA DLA WYTRAWNEGO TURYSTY”, ostrzeżenie to skojarzy Ci się zapewne z podobnymi nadrukami na paczkach papierosów, uświadamiających nam, że palenie powoduje raka itp. Dobrze, że żaden minister nie narzuca nam powierzchni minimalnej… hihi
I jak siądziesz na Bieszczadzie (a wiem, że lubisz siedzieć na Bieszczadzie), to popatrz ... no właśnie ... popatrz na Smerek.. i pomyśl gdzie te smreki? A może nie było ich tam nigdy!
Lupino!
Wybacz, że Cię uraziłem moją wypowiedzią. Nie miałem tego w zamiarze. Słownik nazw – kapitalny pomysł. Zdradzę Ci w tajemnicy (tylko nie mów nikomu), że przymierzamy się do takiego słownika, a nawet więcej – będzie to „Atlas nazewniczy Bieszczadów Zachodnich” z dopiskiem „tylko dla wytrawnego turysty bez żadnych uprzedzeń”. Rozdałem wiele map „sześćdziesiątek” mieszkańcom Bieszczadów, nawet takim, którzy tu żyją już (a może tylko) 40 lat i tylko w jednym przypadku spotkałem się z niechęcią. Pewien człowiek „lasów i gór” w stanie mocno wskazującym na spożycie stwierdził flegmatycznie: nazwy upowskie (od UPA) chcecie przywracać? A może niedługo samostijna Ukraina tu będzie?
Pozostawiam to bez komentarza.
Niebawem nakładem Wydawnictwa RUTHENUS ukaże się album „Zapomniane Bieszczady” (fotografie i pocztówki bieszczadzkie z lat 1898 – 1945). Ciekawy jestem czy książka ta wywoła podobne dyskusje?
Wszystkim dziękuję za uwagi – bardziej szczegółowe proszę kierować na maila: ruthenus@ruthenus.pl
Osoby, które wniosą najwięcej ciekawych spostrzeżeń mogących przydać się przy aktualizacji mapy mogą liczyć na gratisy ze strony Wydawnictwa RUTHENUS.
Rafał Barski Wydawnictwo RUTHENUS
www.ruthenus.pl


Odpowiedz z cytatem