Aż sięgnałem po te "Połoniny" (należę do tych szczęściarzy, którzy mają pawie komplet "Połonin"). Krukarowi chodziło o wydanie XII i XIII (rózniące się tylko datą wydania). Swój tekst podsumował: "Mapa ta nie jest jeszcze wolna od błędów, ale niektórzy sądzą, że uzyskała już poziom zerowy, z którego można by ją doskonalić i aktualizować." Dokonał on też w tym artykule bibliografii dla mapy "Bieszczady" 1:75.000 PPWK, co jest szczegolnie przydatne dla zbieraczy wszystkich wydań wszelakich map Bieszczadów, do których się zaliczam.
Zwrócę jeszczę uwagę na jedno - W. Krukar gdy to pisał to był młodszy od Zosi Samosi :D

Nadmienię, że była to wtedy na rynku mapa jedyna i nikt nie miał żadnego wyboru, a teraz jak sądzę w temacie bieszczadzkim jest przynajmniej 10 pozycji.

Wiadomym jest, że trudno ocenić, która mapa z występujacych na rynku jest najlepsza, natomiast wydaję mi się, że łatwo ocenić tę najgorszą. Niniejszym wywołuje dyskusję w temacie "KARTOGRAFICZNY BUBEL BIESZCZADÓW"
Ja typuję do miana "kartograficznego bubla Bieszczadów" dwie mapy, obie wydane przez wydawnictwo Beaty Pietki (chyba Katowice). Obie ukazały się w 2004 roku. 1. Bieszczady w skali 1:60.000, 2. Bieszczady Wysokie w skali 1:40.000. Hitem jest na nich droga "stokówka" prowadząca na szczyt Tarnicy. Wiecej takich hitów postaram się przedstawic później.