Co jestem w Lesku to też tam zachodzę i....wracam do domuz jakąś pozycją na temat Biesów...
Co jestem w Lesku to też tam zachodzę i....wracam do domuz jakąś pozycją na temat Biesów...
Tak być nie może,bo tak być musi...
Jimi - don Enrico napisał, że Jego znajomi, którzy zapytali o mapę jadą w Bieszczady pierwszy raz i raczej nie chodzi im o jakąś totalną wyrypę i chodzenie po "bezimiennych krzakach" w deszczu a o zobaczenie "kwintesencji Bieszczadów dla przeciętnego turysty". Ja też czasami - zwiedzając pierwszy raz pewne rejony i miejsca - w ten sposób właśnie zaczynam poznawanie tych rejonów. Napisałam więc o takiej sytuacji i jaki rodzaj mapy wtedy najbardziej mi się przydaje. Laminowaną w rulonik? - przecież napisałam, ze raczej trudno.Dlatego wolę zdecydowanie na takie zwiedzanie mapę papierową a biorąc pod uwagę, że nie zdarzyło mi się pozwolić sobie na miesięczne zwiedzanie nowych miejsc więc o wymianę mapy raczej w tym wypadku troszczyć się nie trzeba (zresztą mam również takie dwie stare porwane i niekompletne bieszczadzkie mapy i nadal doskonale mi ich części służą jako podręczne uzupełnienie dla tych laminowanych i nielaminowanych ale nieporwanych). Ale co kto lubi.
A ja tak nie uważam.Z bieżących przewodników to wydaje mi się, że nie ma lepszych od Rewasza na start dla początkujących.Mam kilka Rewaszy z różnych obszarów i dla mnie rzeczywiście są cenne i przydatne. Ale nie wszystkim ten rodzaj przewodnika odpowiada i jest potrzebny do przyjemnego spędzenia czasu np pierwszy raz w Bieszczadach (wiem bo przetestowałam już na kilkunastu osobach pytających mnie o Bieszczady, większość go nie strawiła). Więc nie każdemu go polecam jeśli chodzi o Bieszczady na pierwszy raz. Czasami w takim wypadku lepiej swoją zachęcającą rolę spełniają foldery wydawane przez gminy albo przekrojowe, kolorowe, niezbyt obszerne przewodniki.
![]()
To ja powiem jeszcze inaczej: jak ktoś pierwszy raz jedzie w Biesy (albo każde inne góry, albo każde inne miejsce), to mu żadna mapa się tak nie przyda, jak dowolny przewodnik![]()
A czemu?
A temu, że:
1. Nowemu potrzebne są sugestie odnośnie konkretnych tras, a propozycji takich nie znajdzie na mapie, jeno w przewodniku.
2. Nowy chce przede wszystkim sprawnie i bezpiecznie dotrzeć z punktu A do punktu B. Na razie mniej zajmują go historia regionu i toponomastyka. Czyli prosta mapka wystarczy.
3. W każdym przewodniku Nowy znajdzie proste mapki podstawowych tras - oznaczenia kolorystyczne, czasy przejść, krzyżówki, opisy atrakcji i niebezpieczeństw, na które można się natknąć po drodze. Na mapie szczegółowej znajdzie co najwyżej dziwne znaczki.
4. Jak leje deszcz i trzeba siedzieć w pokoju hotelowym/pensjonatowym/schroniskowym, a internetu ni ma, to można sobie w przewodniku o regionie cośkolwiek poczytać. I może "bakcyl na B" natenczas skutecznie zaatakuje
Tak se myślę: "mapa" w dodatku "dla wytrawnego turysty" jest ostatnim stopniem wtajemniczenia. Pierwszym jest przewodnik. W przypadku Biesów i moim osobistym jest to Rewasz. A co do przewodników spod innych szerokości geograficznych, tym pierwszym bywa książeczka z logo National Geographic, które osobiście omijam, ale znam grono fanów. Za to do logo Pascala mam duże zaufanie i sentyment.
Czego i Wam życzę![]()
Ostatnio edytowane przez Marcowy ; 01-05-2014 o 21:52
Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)