To ja powiem jeszcze inaczej: jak ktoś pierwszy raz jedzie w Biesy (albo każde inne góry, albo każde inne miejsce), to mu żadna mapa się tak nie przyda, jak dowolny przewodnik![]()
A czemu?
A temu, że:
1. Nowemu potrzebne są sugestie odnośnie konkretnych tras, a propozycji takich nie znajdzie na mapie, jeno w przewodniku.
2. Nowy chce przede wszystkim sprawnie i bezpiecznie dotrzeć z punktu A do punktu B. Na razie mniej zajmują go historia regionu i toponomastyka. Czyli prosta mapka wystarczy.
3. W każdym przewodniku Nowy znajdzie proste mapki podstawowych tras - oznaczenia kolorystyczne, czasy przejść, krzyżówki, opisy atrakcji i niebezpieczeństw, na które można się natknąć po drodze. Na mapie szczegółowej znajdzie co najwyżej dziwne znaczki.
4. Jak leje deszcz i trzeba siedzieć w pokoju hotelowym/pensjonatowym/schroniskowym, a internetu ni ma, to można sobie w przewodniku o regionie cośkolwiek poczytać. I może "bakcyl na B" natenczas skutecznie zaatakuje
Tak se myślę: "mapa" w dodatku "dla wytrawnego turysty" jest ostatnim stopniem wtajemniczenia. Pierwszym jest przewodnik. W przypadku Biesów i moim osobistym jest to Rewasz. A co do przewodników spod innych szerokości geograficznych, tym pierwszym bywa książeczka z logo National Geographic, które osobiście omijam, ale znam grono fanów. Za to do logo Pascala mam duże zaufanie i sentyment.
Czego i Wam życzę![]()



Odpowiedz z cytatem