Trzeci dzień czytam tę mapę.
Bo jest to niewątpliwie mapa do czytania
i mam z tym dużo radości.
Czego ja się czepiałem![]()
![]()
Nie, nie czepiałem się, zadawałem pytania, to wielka różnica. Czytam i pytań następnych przybywa. Spróbuję przynajmniej na część z nich sam sobie odpowiedzieć. W terenie. :D
Przy wszystkich pochwałach (uzasadnionych) nie wieszajcie psów na starych wysłużonych mapach PPWK. W. Krukar recenzował kolejne wydania i już przy trzynastym wydaniu zdobył się na lekką pochwałę. A PPWK nie dysponowało zdjęciami satelitarnymi i całą nowoczesną, teraz dostępną techniką kartograficzną. Moja mapa z 1995 r., wydanie 16 wpędziła mnie nie raz w tęgie krzaczory, ale i wyprowadziła na szlak i do "domu". Częściej w krzaczory właziłem z własnej winy, niż z winy mapy.
Sam też często widziałem ludków z mapą, ale bez busoli. Kręcili arkuszem, usiłując dopasować mapę do tego co widzieli. Skutek: po 4 godzinach byli w tym samym miejscu i klęli mapę.
Pozdrawiam
Długi


Odpowiedz z cytatem