Przypomniał mi się wrzesień 2003, przejazd z Gdańska do Gdyni, 2:00 w nocy. W samochodzie 5 osób. Na wszelki wypadek dodam - zero alkoholu.
Nie znam Trójmiasta, nie wiem gdzie dokładnie to było. Jakaś przelotówka dwu- lub trzypasmowa. W pewnym momencie kolega będący kierowcą zaczął zwalniać, wyrażając się niecenzuralnie. Nam wszystkim kopary poopadały, nie byliśmy w stanie wykrztusić słowa. W poprzek drogi, po pasach przechodziło stado dzików - dorosłe z młodymi.![]()
![]()
. Niespiesznie, majestatycznie. Kolega zrobił zdjęcie, niestety rozmazane - szok usprawiedliwia te niedociągnięcia.
Po kilkudziesięciu metrach, na poboczu - dwie sarny. Uznaliśmy, że tutaj to normalka. Zamiast bezpańskich psów, dzikie zwierzęta się przechadzają :D.


Odpowiedz z cytatem