Ech Wy... Tak sobie jeździcie w te Biesy i jeździcie, a mnie się przypomniało jedno opowiadaie, w którym bohater jechał pociągiem w widoczne na choryzoncie góry. Jechał już któryś dzień, a góry wcale się nie przybliżały. Budził się codziennie rano, a góry były cały czas na choryzoncie, niby realne ale gdzieś daleko, na wyciągnięcie ręki, ale nieosiągalne... Opowiadanie kończy się w ten właśnie sposób. Czasem zdaje mi się, że to właśnie ja jadę tym pociągiem.


Odpowiedz z cytatem