Z pewnością to jest racja. Może ostatnio widać jakieś pozytywne zmiany, choć ja akurat na nie nie natrafiłem. Jeśli tak, to się bardzo cieszę. Sam działam społecznie w tym kierunku, żeby pojawiał się rozwój, rozumiany jako "poszerzanie się" formy i treści turystyki. Ja nie należę do tych, którzy tkwią we wspomnieniach. Przecież dawniej też było wiele rzeczy do poprawienia, czyli idealnie nie było.
Oczywiście, prawdą też jest, że bez środowisk turystycznych byłoby beznadziejnie... wystarczy popatrzeć, jacy ludzie zaczęli się pojawiać bezpośrednio po kryzysie środowisk turystycznych, który nastał po tzw. odzyskaniu przez Polskę wolności w 1989 r. Jakieś półmózgi, ludzie bez właściwości, banalni do bólu i gotowi dla pieniędzy na wszystko (tzw. yuppies).