Chyba nie czytałeś tej koncepcji; radzę się z nią zapoznać. Ten problem wytłumaczyli bardzo prosto już autorzy pomysłu rezerwatu. Inteligencja (i w ogóle elita) siłą rzeczy przoduje w upowszechnianiu różnych pożytecznych rozwiązań, ale nie są one jej własnością i siłą rzeczy się demokratyzują. W l. 80. kultura inteligencka zapuszczała korzenie w środowiskach robotniczych. Ograniczenia w rezerwacie dotyczą niektórych rodzajów ludzkiej działalności, nie przynależności społecznej. Nie ma też tam zakazu zwykłego poruszania się dla "niezrzeszonych", niezależnie od tego, kim są.
Niedawno też powstała nowa koncepcja rezerwatu historyczno-turystycznego, opracowana przez indianistów (tzw. polskich Indian), gdzie ograniczeń jest trochę więcej z okresowo z powodu odbywających się imprez indiańskich, gier wojennych zwanych Wielkimi Podchodami. Ale trwają one trzy dni i chyba tylko raz do roku odbywają się w tym samy miejscu. Jak znajdę ten projekt, to podam link.
Nie wiem, którą "jedyną słuszność" masz na myśli. A poza tym, chłopi ani robotnicy nie mieszkali w gettach.
P.S. Ja też byłem robotnikiem.
pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem