widzisz...ja sie tez nie moge pogodzic z uwym "ubywanie wody w szklance"... Ale czy rozpaczanie i tupanie nogami cos pomoze? chyba niewiele.. lepiej poszukac miejsc - gdzie owa szklanka jest jeszcze pelna i ma sie dobrze.. a da sie jeszcze dzis takie miejsca odnalezc...
oj tam od razu wyczynowca... ja znam troche takich ludzi i wcale za wyczynowcow sie nie uwazaja... ot -jezdzili kiedys, teraz maja malucha to jezdza z nim.. normalnie... jak tylko zdrowie dopisuje to czemu nie?
tacy ktorym kasa i jej zarabianie przeslonila swiat raczej male maja szanse wrocic do idealow z mlodosci... o ile je wogole kiedys mieli na prawde.. tacy zwykle wrecz sie wstydza swojej przeszlosci..
Chyba ze nagle tej pracy i kasy im zabraknie?..Moze wtedy maja szanse na chwile sie zatrzymac, obejrzec wstecz i przemyslec swoje zycie?
acz czesto mam tez wrazenie ze ludzie nie wedruja z dziecmi z lenistwa.. usprawiedliwiaja dziecmi wlasne wygodnictwo.. dla takich moze jeszcze jest ratunek
na szczescie sa tacy ktorzy nigdy nie dorosleja!acz szkoda ze jest ich dosc malo...
chyba tylko pewien odłam turystyki... bo to co teraz czesto jest uwazane za turystyke tzn. autem do agroturystyki albo schroniska -pensjonatu- i jak nie ma lazienki z ciepla woda to rozpacz w ciapki![]()




Odpowiedz z cytatem