Żeby nie było nieporozumień:
1/ Całym sercem jestem za zachowaniem niepowtarzalnego klimatu turystyczno-przyrodniczego Bieszczadów, a więc przeciwko turystyce masowej, zadeptywaniu, drożyźnie w sklepach i noclegach itd.
2/ Zdaję sobie sprawę z nieuchronności określonych procesów ekonomiczno-społecznych.
3/ I dlatego w sumie jestem za inwestowaniem (niestety) – jednak „w granicach zdrowego rozsądku”.
Pytania i pomysły „STYRO” są skierowane do ludzi byznesu i władz lokalnych na wszystkich 3 szczeblach. Czyli tu są źle zaadresowane, bowiem na forum takich ludzi chyba prawie nie ma.
Zdecydowana większość forumowiczów (sądząc po postach) to pasjonaci Bieszczadów „z klimatem”, którzy wypowiadając się sercem zawsze będą przeciwni wszelkim koncepcjom spod znaku „dynamicznej intensyfikacji inwestycji” w regionie, zwłaszcza pod jakiekolwiek ekskluzywne segmenty turystów.
Dla mnie wszelkie dyskusje „inwestycyjne” w Bieszczadach sprowadzają się do podstawowego dylematu:
1/ Czy chronić w jak największym możliwym stopniu niepowtarzalne w unijnej Europie Bieszczady?
2/ Czy maksymalnie ten kawałeczek Polski wykorzystać – również dla turystów z Unii – tworząc wyspecjalizowane programy organizacyjno-turystyczne ?
Ma rację po stokroć Piotr pisząc
tylko pieniędzy i chęci trzebaZamieszczone przez Piotr
i dalej
i to jest moim zdanie sedno przeważającej opinii forumowiczów.Zamieszczone przez Piotr
Osobiście uważam (pamiętając o wzmiankowanej nieuchronności), że możliwe są drogi pośrednie rozwoju, jednak z bezwzględnym przestrzeganiem wymogów ochrony podstawowych bieszczadzkich „walorów”. I mam nadzieję, że tak właśnie będzie.
Dlatego, jeżeli inwestycje to: lokalne drogi, kanalizacja, sprawny system zbierania śmieci, tani i łatwy dostęp do internetu, sprawny regionalny system informacji turystycznej, pewne regionalne normy architektoniczne, no i niech będzie ten wyciąg na Jasło – a nie np. autostrada czy most powietrzny z Rzeszowa.
A turyści z Unii ? Przyjeżdżali już dawniej, przyjeżdżają i będzie ich coraz więcej. Jednak turyści specyficzni, nastawieni na naturę i poszukiwanie właśnie regionalnych „walorów” i nietypowej w Europie specyfiki.
I dlatego – lepiej powoli z tym dynamicznym programowaniem rozwoju, na początek wystarczy niezbędne i konieczne usprawnienie, w ramach jakiegoś sensownego regionalnego systemu, informacji i promocji całego podkarpacia.
Na marginesie kilka luźnych uwag, odnoszących się głównie do miejscowości Ciśniańsko-Wetlińskiego Parku Krajobrazowego, czyli dużej części najatrakcyjniejszych terenów Bieszczadów:
1) Czy pamiętacie opór władz lokalnych (w dyskusjach) przeciwko unijnemu programowi NATURA 2000 ? Bo tam są pewne wymogi związane z ochroną przyrodniczą, a przecież to przeszkadza rozwojowi.
2) Dla właścicieli obecnych i przyszłych pensjonatów oraz gospodarstw agroturystycznych w Bieszczadach decydujące są kryteria ekonomiczne – obłożenie, możliwy do wyżyłowania pułap cen, czyli szmal – a nie jakieś tam myśli, rozważania i działania w sprawie ochrony „walorów”.
3) W okresie najbliższych 2-3 lat powstanie w miejscowościach C-W Parku kilkanaście pensjonatów, w tym kilka dużych.
4) Na horyzoncie jest kilkudziesięciu właścicieli świeżo nabytych działek, którzy w perspektywie 3-6 lat zamierzają postawić pensjonaty.
5) Oczywiście nikt nie zamierza prowadzenia w miarę tanich noclegów, więc uczniu i studencie – pozostaje Ci liczyć wyłącznie na to co już jest, czyli bacówki, PTSM-y, schronisko w Wetlinie i własny namiot.
6) Wbrew pozorom w tych miejscowościach nie ma prawie wcale „siły roboczej” do pracy w wyspecjalizowanej obsłudze ruchu turystycznego.
7) Wydaje się, że bieszczadzkie gminy coraz lepiej zaczynają docierać do unijnych programów pomocowych w celu poprawy lokalnej infrastruktury.
A co do „klimatu” Bieszczadów i siły jego oddziaływania, to takie opowiastki z życia:
a/ W latach siedemdziesiątych na bazie studenckiej w Ustrzykach G. gości dwóch młodych turystów z Niemiec. Nie narzekają na prymitywne warunki pobytu, podkreślają czystość bazowego kibelka (mytego 2 razy dziennie). Ogólnie zachwyceni górami i śpiewami przy ogniskach (wcześniej zwiedzili Zakopane, Sopot i kawałek Mazur – nie za bardzo im się podobało). Wczesnym rankiem wychodzili w góry a pod wieczór zawsze szli na piwo – wiadomo Niemcy. Ale uwaga – nie szli szosą, lecz wzdłuż Wołosatego na bosaka ! Na pytanie dlaczego tak, odpowiedzieli – chcemy być bardziej zespoleni z naturą !!
b/ Od trzydziestu lat (corocznie) przyjeżdża w Bieszczady nasz przyjaciel z Czech. Zwiedził kawałek świata, kawałek Syberii, Czarnohorę, wszystkie góry słowackie i czeskie, lecz najbardziej kocha Bieszczady. Za co ? Właśnie za „klimaty” i atmosferę związaną z ludźmi łażącymi po tych górach.
c/ Dwa lata temu pod sklepem w Starym Siole dwóch młodych turystów w rozmowie z „miejscowym”. Słysząc wyraźny cudzoziemski akcent przyłączamy się do rozmowy. Skąd ? – z Francji. Jak wam się podoba w Bieszczadach ? – bardzo fajne i ciekawe góry i „zupełnie inaczej niż w całej Europie”. A jak tu trafiliście ? – mamusia nam kazała jechać, kiedyś chodziła po Bieszczadach i powiedziała, że „nam się spodoba”.
Więc w sumie – poczekajmy z tym intensywnym wykorzystaniem turystycznym Bieszczadów, programowym udostępnianiem całej Europie itd. Ci, których chętnie tu widzielibyśmy i tak trafią i się zachwycą, lecz będzie ich mniej. A życie i tak samo się potoczy – niestety, chyba w nienajlepszym dla Bieszczadników kierunku.
Pozdrawiam



Odpowiedz z cytatem
Zakładki