Dawno, bardzo dawno nie byłem w Bieszczadach. Jak w przyszłym roku tam nie dojadę, to pewnie będę musiał być pod nadzorem służby zdrowia.
Po tym wszystkim, co tu można przeczytać, to pewnie muszę się śpieszyć, żeby jeszcze synowi pokazać resztkę Bieszczadów... Temu najstarszemu, bo reszta dzieci może nie zdążyć.
Trzeba zastanowić się dlaczego Bieszczady tak przyciągają turystów? Bieszczady to klimat: ta specyficzna atmosfera, dzika przyroda, nie zepsuci jeszcze mamoną ludzie. Dla kogoś z "Europy" Bieszczady to odludna kraina i właśnie takiego odludzia turyści szukają. W momencie, gdy rozwój turystyki pójdzie na żywioł - Bieszczady, jakie chcielibyśmy zachować, zostaną zniszczone. Przestaną istnieć też i dla turystów z "Europy", bo do uprawiania narciarstwa zjazdowego o wiele lepsze warunki panują na przykład w Alpach. Myślę, że tam baza noclegow jest też o wiele lepsza i długo jeszcze tak zostanie. Władze w Bieszczadach powinny postawić na rozwój turystyki "ekologicznej". Na tym też można zarobić, tym bardziej, że Bieszczady są chyba ostatnim takim zakątkiem do Bugu po Atlantyk. Tylko czy władza to potrafi zrozumieć? Wątpię.