Zobacz wyniki ankiety: Czy nalezy inwestowac w turystyke w Bieszczadach???

Głosujących
70. Nie możesz głosować w tej sondzie
  • Tak

    16 22.86%
  • Nie

    18 25.71%
  • Nie wiem/Nie mam zdania

    0 0%
  • Tak- w granicach zdrowego rozsadku

    36 51.43%
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 92

Wątek: Zagraniczni turysci - szansa dla Bieszczadow???

Mieszany widok

  1. #1
    Bieszczadnik Awatar WueM
    Na forum od
    04.2004
    Rodem z
    Piotrków Trybunalski
    Postów
    102

    Domyślnie

    Tylko, że jak pada, to jest mokro... Nie każdy to lubi, chyba, że pod prysznicem.

    Swojego czasu, przed wieloma laty, za czasów "komuny" pan Janusz Rygielski napisał książkę "Fiatem na Rysy". Jest tam rozdział poświęcony Bieszczadom. Pisze tam o propozycji stworzenia REZERWATU TURYSTYCZNEGO. Na jego terenie nie można by było jeździć samochodem (chyba, że miejscowi), nie byłoby tak zwanej bazy noclegowej (czyli pod chmurką). Sieć dróg byłaby nie rozbudowywana, a raczej zubażana, bo nie remontowana. Można by było rozpalać ognisko (zgobnie z zasadami ppoż.). Dookoła REZERWATU miałaby być stworzona zaporowa strefa domów wczasowych, restauracji, i co tam sobie można wymarzyć. Tutaj zostawaliby wszyscy tacy, jak ci co idąc w Tatry zatrzymują się na Krupówkach. W REZERWACIE znaleźliby zatrudnienie miejscowi. Pracowaliby jako przewodnicy, strażnicy REZERWATU, w obsłudze "strefy zaparawej", w wypożyczalniach sprzętu turystycznego, w przechowalniach bagażu, a ruch turystyczny podobno byłby duży.
    Czy to utopia? Może tak, ale może znalazłby się ktoś kto by tę utopię spróbował ożywić. Bieszczady, gdy już będą zabudowane i będą miały wspaniałe wyciągi narciarskie, piękne hotele, szerokie drogi, to zostaną bez turystów. Nikt nie przyjedzie w takie Bieszczady, bo są dalej od Tatr, Beskidów, Gór Świętokrzyskich, czy choćby wielkiej hałdy usypanej z nadkładu z kopalni Bełchatów (tutaj jest zewsząd blisko - ta góra leży w centrum kraju), a i warunki narciarskie są tam pewnie lepsze.
    Może zamiast owczego pędu do psełdonowoczesności, której do znudzenia wszędzie pełno powinno się postawić na oryginalność, na coś czego nigdzie indziej nie ma?
    Turyści coraz częściej szukają miejsc nie "skażonych cywilizacją". Coraz częściej szukają miejsc bez telefonów, miękkich łóżek i równych dróg. Niby dlaczego im tego nie dać i jeszcze dobrze zarobić?
    Nie wszystkim dzieciom jest pisane stać się dorosłymi, niektóre nie mogą nauczyć się kłamać.

  2. #2

    Domyślnie Odp: Zagraniczni turysci - szansa dla Bieszczadow???

    Cytat Zamieszczone przez WueM Zobacz posta
    Tylko, że jak pada, to jest mokro... Nie każdy to lubi, chyba, że pod prysznicem.

    Swojego czasu, przed wieloma laty, za czasów "komuny" pan Janusz Rygielski napisał książkę "Fiatem na Rysy". Jest tam rozdział poświęcony Bieszczadom. Pisze tam o propozycji stworzenia REZERWATU TURYSTYCZNEGO. Na jego terenie nie można by było jeździć samochodem (chyba, że miejscowi), nie byłoby tak zwanej bazy noclegowej (czyli pod chmurką). Sieć dróg byłaby nie rozbudowywana, a raczej zubażana, bo nie remontowana. Można by było rozpalać ognisko (zgobnie z zasadami ppoż.). Dookoła REZERWATU miałaby być stworzona zaporowa strefa domów wczasowych, restauracji, i co tam sobie można wymarzyć. Tutaj zostawaliby wszyscy tacy, jak ci co idąc w Tatry zatrzymują się na Krupówkach. W REZERWACIE znaleźliby zatrudnienie miejscowi. Pracowaliby jako przewodnicy, strażnicy REZERWATU, w obsłudze "strefy zaparawej", w wypożyczalniach sprzętu turystycznego, w przechowalniach bagażu, a ruch turystyczny podobno byłby duży.
    Czy to utopia? Może tak, ale może znalazłby się ktoś kto by tę utopię spróbował ożywić.
    Gdyby to była utopia, to Rygielskiego wraz ze współpomysłodawcą Michałowskim władze komunistyczne nie zmusiłyby do emigracji z kraju - choć ich projekt pozbawiony był jakichkolwiek akcentów politycznych. Trudno zresztą nazwać utopią coś, czego nigdy nie próbowano realizować.

    Bieszczady, gdy już będą zabudowane i będą miały wspaniałe wyciągi narciarskie, piękne hotele, szerokie drogi, to zostaną bez turystów. Nikt nie przyjedzie w takie Bieszczady, bo są dalej od Tatr, Beskidów, Gór Świętokrzyskich, czy choćby wielkiej hałdy usypanej z nadkładu z kopalni Bełchatów (tutaj jest zewsząd blisko - ta góra leży w centrum kraju), a i warunki narciarskie są tam pewnie lepsze.
    Może zamiast owczego pędu do psełdonowoczesności, której do znudzenia wszędzie pełno powinno się postawić na oryginalność, na coś czego nigdzie indziej nie ma?
    Turyści coraz częściej szukają miejsc nie "skażonych cywilizacją". Coraz częściej szukają miejsc bez telefonów, miękkich łóżek i równych dróg. Niby dlaczego im tego nie dać i jeszcze dobrze zarobić?
    Ale faktem jest, że zyski z turystów-włóczęgów są nieporównywalne z zyskami z turystów, którzy chcą leżeć do góry brzuchem i wymagają obsłużenia za opłatą, a do tego przybywają wielkimi tłumami. Przynajmniej doraźne zyski, zanim Bieszczady się wyeksploatują turystycznie - ale dzisiaj ludzie nie chcą myśleć o innych zyskach, niż maksymalne i natychmiastowe, bo to... utopia.
    Tak czy inaczej, nie zdołasz znaleźć na tyle dużej liczby turystów zagranicznych, którzy by chcieli "uciec od cywilizacji", żeby zrównoważyli zarobki z napływu zagranicznej "stonki". Chyba, że najbogatszych - ale coś takiego po pierwsze eliminuje samych Polaków, którzy w tej sytuacji zabieraliby zagraniczniakom miejsce, a po drugie najbogatsi to najczęściej nie są dziś najbardziej wyrafinowani - raczej wprost przeciwnie. Oni rozumieliby "ucieczkę od cywilizacji" do luksusowej willi lub domku, otoczonego lasami - ale żeby znosić niewygody i jeszcze czerpać z tego przyjemność? Był, owszem, taki czas, kiedy tacy ludzie wpychali się do takich atrakcji, po części jest tak jeszcze i dziś (np. komercyjne "wejścia" na Czomolungmę) - ale tylko dlatego, że chcieli pokazać, że wszystko, co kojarzy się z elitaryzmem, mogą mieć za pieniądze, nie wysilając się i nie przyjmując zasad środowisk elitarnych. To zjawisko znane od dawna - już w XIX w. wzbogaceni przemysłowcy kupowali majątki ziemiańskie, "zapominając", że razem z nimi kupują obowiązki szlachcica wobec ludności.

    Rzecz jest w tym, czy zgadzamy się na dążenie do niczym nieskrępowanej maksymalizacji zysków kosztem wszystkiego innego, czy nie. Czy środowiska, które odkryły Bieszczady, mają np. do tych odkryć prawo jako do własności intelektualnej - czy też powinny być wyłącznie pionierami, a korzyści z ich pracy powinien odnosić kto inny. Poza tym - to marzenie o lekkim chlebie z przemysłu turystycznego ma swoje pułapki, bo jeśli uznamy, że dla zarobku wolno wszystko, to kto zabroni przyjść potem wielkim sieciom hotelowym i odebrać klientów pensjonatom i hotelikom? Potem będą pracować, ale u obcych, jako pomywacze i pokojówki. A propaganda każe im się cieszyć z "inwestycji", przez które region się "rozwinął".

    Cytat Zamieszczone przez lucyna Zobacz posta
    Kiedyś przeczytałam starsze posty. Sądzę, że kilka osób mylnie osądza ludzi zajmuących sie zawodowo turystyką w Bieszczadach jako ludzi pozbawionych wyobraźni i natawionych tylko i wyłącznie na zysk. To bzdura. Podział na nas i innych.
    Liczy się pasja. Pasjonatami Bieszczadów też są ludzie majacy pieniądze, wpływy i etc. Świat nie jest czrno-biały.
    Widzisz, a ja to widzę tak, że tego podziału na "nas" i "innych" jest raczej za mało, niż za dużo. Bo trzeba oddzielać ludzi na wysokim poziomie od tych na niskim. Jeśli tego nie zrobisz, nikomu się nie będzie chciało trzymać poziomu - bo po co, skoro i tak będzie należał do tej samej grupy, co ci, którzy się nie starają?
    Jeśli turystyka kwalifikowana tak się rozwijała za komuny, to właśnie dlatego, że wtedy była wyraźna granica między "onymi", których szczytem marzeń było pasienie brzuszyska w domku letniskowym - i "nami", którzy woleliśmy ciężkie wyprawy po górach, również w deszczu i śniegu, noclegi w namiocie i zmęczenie.
    Po 1989 r. ta granica zanikła, bo zaczęto nam wmawiać, że ona nie istnieje. M. in. twierdzono, że masowa turystyka różni się od dawnej tylko ilością uczestników. Skutki tego są oczywiste - rozsypka środowisk turystycznych i spadek popularności turystyki kwalifikowanej. Mam na myśli rzeczywistą turystykę kwalifikowaną, nie taką , która przejawia się w poobiednich spacerach z autokaru. Chyba też nikt nie ma wątpliwości, że nie istnieją już takie środowiska turystyczne, jak dawniej. Zanikły zupełnie prawie zainteresowania, związane z turystyką. Gdyby ludzie mający pieniądze i wpływ rzeczywiście mieli pasję, nie byłoby tego wszystkiego. A przecież to oni usilnie promują masową turystykę wszędzie, często nawet wbrew miejscowej ludności, która wcale nie zawsze życzy sobie tłumów.

    Przykład wysokiego poziomu dałaś sama w wątku o Jędrku Połoninie:
    http://forum.bieszczady.info.pl/show...%82onina/page8
    Ostatnio edytowane przez Samotny Włóczykij ; 20-05-2011 o 23:53

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Wetlina-Sanok 1 I; jest szansa na dojazd?
    Przez fidelli w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 1
    Ostatni post / autor: 19-12-2007, 22:59
  2. Co warto zobaczyc w polnocnej czesci Bieszczadow?
    Przez Kelly w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 7
    Ostatni post / autor: 22-04-2007, 11:18
  3. Pozdrowienia z Bieszczadow
    Przez irek w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 27-01-2004, 18:22
  4. Pozdrowienia z Bieszczadow!!!!
    Przez Szaszka w dziale Bieszczady praktycznie
    Odpowiedzi: 5
    Ostatni post / autor: 25-09-2002, 23:40
  5. mapa Bieszczadow w skali 1:50 000!!!
    Przez Szaszka w dziale Dyskusje o Bieszczadach
    Odpowiedzi: 9
    Ostatni post / autor: 23-04-2002, 11:18

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •