Wieści nieco spóźnione, jadąc na KIMB ominąłem Bar jadąc przez Morochów.
Dopiero po KIMBie, pojechaliśmy do Skansenu. Tym razem nie wzieliśmy przewodnika, chcąc własnym rytmem wszystko obejrzeć. I tak nam dobrze szło, że przeleciało nie miem kiedy 5 godzin. Do Bary wpadliśmy tuż przed zamknięciem i niestety, niestety pierogów już nie było. To co było też było smaczne, no ale to nie były pierogi. Odbiłem sobie w Siekierezadzie. Pierogi nie tak dobre jak w Barze smak, ale na pewno lepsze niż w wielu innych miejscach. Tym bardziej, że na deser okraszone dyskusją z Rysiem o poezji, miłości, ....
Kto zna Rysia wie, jak miło z Nim pogadać, przeplatając cytatami z któregoś tomiku.

Cytat Zamieszczone przez Zosia samosia
najpiękniejszym bez wątpienia mieście Podkarpacia
Daleki jestem od ochania i wzdychania naj, naj, naj. Niewątpliwie Sanok ma swój miły charakter, klimat, który sprawia, że każdy mój wypad w Bieszczady wiąże się z Sanokiem. A to muzeum (ikony, Beksiński), a to skansen, Bar Smak !!!!, Szwejk. Pewne rzeczy się nie zmieniają, a te zmiany, które zauważyłem są zmianami na lepsze.
Sanok i Lesko są mi zawsze po drodze.
Lesko, bo ciastka u Szelca, bo galeria w Synagodze i jeszcze kilka miejsc.
Pozdrawiam
Długi