człowiek żyje tak długo, jak jest obecny we wspomnieniach, również w anegdotach
Nikt nie napisał skąd taki dziwny „nick” – Jurek 2000.
Nie „Jurek Dwa Tysiące”, jakby się wydawało, lecz „Jurek Dwa Tysięcy”.
Podaję na odpowiedzialność Eli Grzechowej.
Ta anegdotka, co prawda nie najlepiej świadczy o dżentelmenerii Jurka wobec dam, ale obrazuje twardy, bezkompromisowy bieszczadzki charakter.
Otóż Jurek skądś wracał pociągiem. Jak to dawniej pociąg był bardzo zatłoczony a Jurek okrutnie wymęczony.
Udało mu się jakimś cudem załapać na miejsce siedzące, tuż przy drzwiach na korytarz. Na korytarzu również ścisk.
Po pewnym czasie stojąca w drzwiach kobieta odezwała się w przestrzeń – „oj jak mnie bolą nogi, tak bym sobie usiadła” – i rzuciła znaczące spojrzenie na Jurka. Jurek zero reakcji.
Nie minęło zbyt wiele i znowu, tym razem wyraźnie w kierunku Jurka – „oj jak mnie bolą nogi, jakby mi ktoś ustąpił to bym sobie siadła”.
Jurkowi puściły nerwy i wypalił – „Proszę Pani ! W pociągu jedzie dwa tysięcy ludzi, a Pani się akurat do mnie przyp .......”.
Tak to czasami bywało z bieszczadzkimi legendami.
Pozdrawiam


Odpowiedz z cytatem