Strona 1 z 12 1 2 3 4 5 6 7 8 11 ... OstatniOstatni
Pokaż wyniki od 1 do 10 z 115

Wątek: Znowu byłem w Bieszczadzie

  1. #1
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,175

    Domyślnie Znowu byłem w Bieszczadzie

    Właśnie wróciłem. Jak się trochę ogarnę, to coś skrobnę. Dzięki Jabolowi był to jeden z lepszych wypadów w Bieszczad.....

    Pozdrawiam
    bertrand236

  2. #2
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,175

    Domyślnie

    Dzień Pierwszy i Drugi
    Zaraz po pracy pakuję bagaże do autka i już o godzinie 18:00 wyjeżdżam spod domu w Poznaniu. Może Was to zdziwi, ale mam ustaloną trasę w Bieszczad. Jadę przez Wrocław. Nie jest to może trasa najbliższa, ale niewątpliwie najszybsza. Od Wrocławia leje. Parę minut po północy jesteśmy pod Tarnowem. Jestem zmęczony. Nocleg. Rano pada. Jedziemy dalej. Cały czas pada. W krośnie przestało padać…. Zaczęło lać. Dojeżdżamy do Leska. Obowiązkowa wizyta w księgarni. Poczyniłem stosowne zakupy w postaci map, o których tyle pisaliście na tym Forum. Pomijam nazewnictwa, mapy te zawierają moim skromnym zdaniem więcej informacji niż Compassa. Oczywiście wizyta w Galerii w Synagodze i w drogę. Nie muszę przypominać, że cały czas pada. Na serpentynach jabłońskich / jak to swojsko brzmi, prawda Krzysiek?/ termometr pokazuje 4o C. Jest 20 maj około południa. Strach się bać, co będzie dalej. Dojeżdżamy do Cisnej. Oczywiście zaczynamy od wizyty u Ryśka Szocinskiego w jego „pawulonie kulturalno-handlowym”. Rysiu jest taki jakiś zmęczony, bo wczoraj brał udział w imprezie Bieszczadzkie Zakapiory. Opowiada, co się tam działo. A działo się tyle, że nie wszystko może w kilka słów opowiedzieć. W pewnej chwili dziewczyna, która z nim była w kiosku doznaje olśnienia i poznaje mnie na zdjęciu na ścianie razem z Ryśkiem i Bodziem. Było sporo śmiechu. Spędziliśmy tam trochę czasu, ponieważ Rysiek w tak zwanym międzyczasie obsługiwał był klientów. Wychyliłem szklaneczkę czegoś, co mi nalał gospodarz za spotkanie i poszliśmy do Samu po zakupy. O dziwo nikt nie pilnował skrzynki z bezpiecznikami /patrz moje poprzednie relacje/. Zajeżdżamy na kwaterę na Przysłup. Oczywiście powozi żona. U Dworaczków nikogo nie ma. Na stole jest kartka – „Jesteśmy w mieście” i nr telefonu. Dzwonimy. Pani Bożena mówi, który pokój mamy zająć i się rozłącza. Nawiasem mówiąc kwatera naprawdę godna polecenia / jak ktoś zdaje sobie sprawę z różnicy pomiędzy agroturystyką a hotelem*****. Gospodarze przyjmują ludzi i zwierzęta/ Po rozpakowaniu idziemy na obiad do Biesiska. Jak zwykle, kuchnia wyśmienita. Po obiadku spacer naokoło Przysłupia. Powrót na kwaterę. Są gospodarze. Nie ma problemu ze wstawieniem do pokoju grzejnika elektrycznego. W akcie dziękczynienia wyjmuję szklane opakowanie płynu rozweselającego, którym się raczymy po trochu. Uzgadniamy, że resztę wysączymy innego dnia. Mieszkamy w pokoju na piętrze a schody są na zewnątrz budynku. Ponieważ jest zimno przykręcam do drewnianej ściany budynku śrubę i wieszam na niej cały nasz prowiant. Natasha ma rację, że nie urodziłem się z aparatem fotograficznym w rękach ale mimo to może jutro, może pojutrze parę fotek wstawię....C.D.N.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

  3. #3

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez bertrand236
    Obowiązkowa wizyta w księgarni. Poczyniłem stosowne zakupy w postaci map, o których tyle pisaliście na tym Forum. Pomijam nazewnictwa, mapy te zawierają moim skromnym zdaniem więcej informacji niż ..
    Czy chodzi ci o BIESZCZADY kreśloną przez Wojciecha Krukara? Czy o BIESZCZADY WYSOKIE, BIESZCZADZKI PARK NARODOWY Ruthenusa? czy jakoweś inne?

    P.S. Pozdrowienia z Wołomina! Wesołoa już zaliczona. Ciekawe jak tam pod Rawkami...
    asiczka:mrgreen:
    okaz pod ochroną

  4. #4
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,175

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez asiczka
    Cytat Zamieszczone przez bertrand236
    Obowiązkowa wizyta w księgarni. Poczyniłem stosowne zakupy w postaci map, o których tyle pisaliście na tym Forum. Pomijam nazewnictwa, mapy te zawierają moim skromnym zdaniem więcej informacji niż ..
    Czy chodzi ci o BIESZCZADY kreśloną przez Wojciecha Krukara? Czy o BIESZCZADY WYSOKIE, BIESZCZADZKI PARK NARODOWY Ruthenusa? czy jakoweś inne?

    P.S. Pozdrowienia z Wołomina! Wesołoa już zaliczona. Ciekawe jak tam pod Rawkami...
    Chodzi mi o te dwie właśnie. Nie o żadne inne. A pod Rawkami nie byłem i nawet się tam nie wybierałem
    Pozdrawiam
    bertrand236

  5. #5
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,175

    Domyślnie Ciąg dalszy relacji

    Dzień trzeci
    Przed wyjazdem w Bieszczad dostałem od Jabola maila z propozycją sprawdzenia kilku miejsc. Oczywiście chodziło o potencjalne miejsca noclegowe w postaci chatek.
    Śniadanko i w drogę sprawdzić pierwsze miejsce. Z Przysłupia do Lutowisk. Chyba nikt nie pilnuje wschodnich granic Europy, bo po drodze nie widzieliśmy żadnych patroli SG. Zostawiamy autko w Posadzie Dolnej i dalej pieszo. Przez łąki i las. Po drodze fotografuję moim Zenitem ślady, jakie zostawił misiek idąc kilka dni temu/tak mi się wydaje, że to misiek/. Po półtora godzinnym marszu dochodzimy do miejsca, w którym powinna znajdować się chatka. Zaczynamy się uważnie rozglądać. Nagle zaczyna coś prześwitywać pomiędzy drzewami. Jest chatka, wyraźnie widać komin. Podchodzimy bliżej i spotyka nas rozczarowanie. Z chatki został tylko komin. Reszta spłonęła. Zostało tylko pogorzelisko. W pewnym miejscu łapię sygnał i dzwonię, do Jabola. Jak się okazało był w pobliżu. W pół godziny podjechał swoim Łajt Lajtingiem. Jest oczarowany miejscem i jednocześnie zasmucony widokiem pogorzeliska. Otrzymałem od niego prezent urodzinowy, za który w tym miejscu jeszcze raz mu dziękuję, wypiliśmy po piwku, a następnie wsiedliśmy do Białej Błyskawicy, która zaoszczędziła nam trochę czasu. W związku z tym postanowiliśmy z żoną sprawdzić, co jest z Chatką socjologa na Otrycie. Idziemy sobie cichutko ścieżką pod górę, patrzymy sobie, a tu z góry zbiega sobie beztrosko młody wilczek. Trudno go nazwać basiorem, ale nie był to też szczeniak. Trochę się ten kolega zdziwił jak nas zobaczył, ale zastanawiał się tylko chwilę, co zrobić. Skoczył w bok i tyle go widzieliśmy. Nawet nie zdążyłem rozpiąć pokrowca od Zenita. Nowa jeszcze niewykończona Chata Socjologa robi wrażenie. Jest to duży obiekt, wydawało nam się, że za duży. Natomiast nie mam zamiaru polemizować z projektantami tej budowli. Widocznie taka duża miała być. W pobliżu Chaty nie ma żywej duszy. Tylko w Chacie skamle „Wesoły Piesek”. Na drzwiach przybita jest kartka „Uwaga Wesoły Piesek”. Chwila odpoczynku i powrót do auta. Po Bieszczadzku ubłoceni i zmęczeni wracamy do auta. Po drodze narada, co robimy z resztą dnia. Podoba mi się demokracja instytucji małżeństwa. Otóż głosy męża liczą się podwójnie. W ten sposób demokratycznie wybraliśmy, że pojedziemy zobaczyć, co to takiego KIMB. Decyzję pomógł nam podjąć Jabol, który przysłał nam SMSa, że już tam jest. Po drodze obiad w Cisnej w Zaciszu /chyba najlepsze jedzenie w Cisnej/ i jazda. Dojeżdżamy do Komańczy. Zatrzymujemy się koło Białej Błyskawicy. To Jabol czeka na KIMBowców. Zabieramy część towarzystwa do auta i w drogę do Pantałyku. W Dołżycy Przedstawia się nam kilkanaście osób. Nie zapamiętałem prawie nikogo. W tym miejscu proszę o przebaczenie, ale taki już jestem. Zapamiętałem tylko Asiczkę, która zastrzegała się ze nie jest organizatorem, ale w tym czasie „robiła za gospodarza” /Przepraszam, ale takie odniosłem wrażenie/. Po godzinie rozmowy z uczestnikami KIMBu postanowiliśmy wracać. Zdaje sobie sprawę z tego, że impreza tak naprawdę jeszcze się nie rozpoczęła, ale decyzji naszej nie zmieniliśmy pomimo nalegań kilku osób. Jeszcze raz przepraszamy, ale Wy byliście już w swojej bazie a my musieliśmy jeszcze przejechać kilka kilometrów. Poza tym w ten piątek było naprawdę zimno a ognisko dopiero się rozpalało….
    Jabol stwierdził, że auto, którym teraz się poruszam bardzo przypomina mu Karawan, więc ochrzciłem je Karawan 2. Po drodze zatrzymaliśmy się w Majdanie żeby przyjrzeć się działaniom marketingowym właściciela sklepu przy drodze i wróciliśmy na Przysłup. C.D.N.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

  6. #6
    Bieszczadnik Awatar iza
    Na forum od
    09.2002
    Rodem z
    okolice Gdańska
    Postów
    709

    Domyślnie

    Drogi Bertrandzie co to się dzieje ? – wczoraj nic , dzisiaj nic .
    Ja bardzo proszę o dalszy ciąg , koniecznie muszę sprawdzić czy nam tu całą prawdę opowiadasz , Jak wiadomo namierzony zostałeś niejednokrotnie więc z pewnością blefować się nie da
    :)


    czekam niecierpliwie

  7. #7
    Ekspert Roku 2008 Awatar Jabol
    Na forum od
    12.2004
    Rodem z
    Stamtąd
    Postów
    1,096

    Domyślnie

    Bertrand do niedzieli pojechal za granicę do Krzyżakow, jak wróci to na pewno będzie ciąg dalszy. Sam też czekam na ciag dalszy...Pozdrawiam:)
    ...jeno być niewidzialny jak Ten co mnie stworzył

  8. #8
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,175

    Domyślnie

    Cytat Zamieszczone przez Jabol
    Sam też czekam na ciag dalszy.
    Sam coś skrobnij/
    . Dzięki za wyt€lmaczenie.
    Pozdrawiam
    bertrand236

  9. #9
    Kronikarz Roku 2010
    Awatar bertrand236
    Na forum od
    07.2004
    Rodem z
    Poznań
    Postów
    4,175

    Domyślnie Ciąg dalszy

    Dzień czwarty
    Postanowiłem odnaleźć jedną z chatek, której namiary dostałem od Jabola. Teraz mam problem. Jak ktoś czytał moje wcześniejsze posty, ten wie, że nie jestem skory do zdradzania namiarów na te miejsca. Rano po śniadaniu wsiadamy do Karawanu 2 /podobno autko, którym się poruszam teraz jest podobne do Karawanu/ i jedziemy do Zatwarnicy. Zostawiamy tam nasz pojazd i ruszamy dalej pieszo. Po drodze spotykamy gościa, którego widzieliśmy na KIMBIe. Jeszcze raz przepraszam ale naprawdę nie mam pamięci do nazwisk, imion, pseudo itp. Facet ten był z psem wilczurem. Kawałek drogi szliśmy razem. Przez pewien odcinek drogi pies szedł z nami, a nie ze swoim panem. Później wszystko wróciło do normy. W tym momencie proszę nieznajomego, o przypomnienie swojego imienia. Po przejściu dłuższego odcinka nasze drogi się rozeszły. On poszedł w prawo, a my dalej prosto. Odezwij się Nieznajomy, ale nie podawaj miejsca, gdzie się spotkaliśmy.Po pewnym czasie odnaleźliśmy chatkę. Jest dosyć mocno zniszczona i zapuszczone ale da się w niej przenocować. W tym miejscu dziękuję Ci Jabol za przekazanie mi tego namiaru. Miejsce jest przednie. Problem polega na tym, że jest to już teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego i nie wiem jak się zachowają Strażnicy tegoż Parku spotkając tu turystów. Nie jest to mój problem. Miejsce ładne, do sklepu dwie godziny / dla wyrypiarzy znacznie krócej/ woda pod ręką. Odpoczynek. Powrót. Żona moja wymięka. Ja jeszcze robię wypady w bok, ona odpoczywa. Nikt, kto jej nie zna nie wie jaki to dla niej wysiłek łażenie ze mną po Bieszczadzie. Renata nie serwuje po necie i na pewno nie będzie tego czytać. Tylko ja wiem, jaki to dla niej wysiłek, szlajanie się ze mną po Bieszczadzie. Jestem Jej bardzo wdzięczny za to poświęcenie. Dobra. Wiem, że nie interesuje to tych, którzy to czytają. Wracamy do Zatwarnicy. W tym miejscu muszę się przyznać do rzeczy której nie tobie nigdzie w Polsce na północ od Leska. Po wędrówce lubię przyjąć browarna. I tu podzielam częściowo preferencje Jabola /cos w tym musi być. On preferuje Tyskie Książęce, a ja Gronie/. Podjeżdżam do sklepu. Zamknięty. Jedziemy do drugiego. Mijamy po drodze jakiś ludzi. Siadamy pod sklepem oczywiście z browarami w ręce i się raczymy. Przychodzą ludzie, których minęliśmy. I w tym momencie następuje pierwsze zaskoczenie mnie w Bieszczadzie. Facet mówi do mnie „Cześć Bertrand”. Niech zostanie to nasza tajemnica jak mnie rozpoznał. Ja wiem, że czytał moje posty. Był to Piotrek z rodziną. Bądź pozdrowiony w tym miejscu PiotrzeF. Miło Cię było poznać. Szkoda, że rozmawialiśmy tak krótko. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy. Wtedy pogadamy dłużej. Piotrek pokazał nam jeszcze dom w Zatwarnicy, który warto obejrzeć. I tak właściwie skończył się ten dzień w Bieszczadzie. Reszta nie jest warta opisu. C.D.N.
    Załączone obrazki Załączone obrazki
    bertrand236

  10. #10
    Bieszczadnik
    Na forum od
    05.2004
    Postów
    295

    Domyślnie

    No i macie fotkę z (przed) KIMBu. Pozdrawiam
    Załączone obrazki Załączone obrazki

Informacje o wątku

Użytkownicy przeglądający ten wątek

Aktualnie 1 użytkownik(ów) przegląda ten wątek. (0 zarejestrowany(ch) oraz 1 gości)

Podobne wątki

  1. Znowu pojechałem
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 14
    Ostatni post / autor: 19-06-2008, 17:47
  2. I znowu ja
    Przez Barnaba w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 195
    Ostatni post / autor: 15-06-2008, 09:42
  3. Znowu
    Przez Barnaba w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 12
    Ostatni post / autor: 19-05-2006, 00:14
  4. Byłem.. 9 godzin . Ale byłem..
    Przez bertrand236 w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 6
    Ostatni post / autor: 08-05-2006, 23:19
  5. I był Beskid i były słowa ...
    Przez Ezechiel w dziale Relacje z Waszych wypraw w Bieszczady
    Odpowiedzi: 2
    Ostatni post / autor: 29-05-2005, 09:41

Zakładki

Zakładki

Uprawnienia umieszczania postów

  • Nie możesz zakładać nowych tematów
  • Nie możesz pisać wiadomości
  • Nie możesz dodawać załączników
  • Nie możesz edytować swoich postów
  •