Widzę że masz podobny gust do mnie.
Ale najbardziej to lubię nie chodzić na koncerty tylko osiąść w chacie przy kominku i pośpiewać.
Parę razy w życiu zdarzyło mi się w ten sposób spędzać czas z różnymi bardziej lub mniej znanymi wykonawcami folkowymi (np. na Hali Krawculi z zespołem Romana Kumłyka) i wspominam to jako wspaniałe wydarzenia. Nie żaden koncert, tylko takie nie wymuszone granie dla przyjemności.
Wtedy można nie spać przez całą noc, a tylko śpiewać.
Pozdrowienia
Basia



Odpowiedz z cytatem