Tak wiec sam się na sobie złapałem, że ostatnio lubię ciszę, w aucie, w domu, wszędzie. Na kolibie usłyszałem że leci muzyka yann tiersen, coś innego. Wcześniej już tego łyknąłem nieco, i przyznać muszę że nie spodziewałem się tego w Bieszczadach.