Sporo tu widzę kulinariów... Pospisuję sobie i wypróbuję te wasze przepisy :D :D :D

Ja w Biesach stosuję system dwuposiłkowy. Sprawdzony empirycznie w 100%. Konsumuje się tylko rano i wieczorem, na noclegach. W ciągu dnia - tylko picie, ile dusza zapragnie & ile się ma ze sobą. Do uzupełnienia w prawie każdym strumieniu :D. Glodunie czuję w ogóle.

Menu: chleb, chleb, chleb. Jakoweś smarowidło, najlepiej takie fabrycznie zapuszkowane, coby się nie wybejałlo. Do tego ser żółty (w Biesach obowiązkowo wędzony:D) i końserwy.

W roli czegoś ciepłego występują chińskie zupki & gorące kubki & tym podobne. Czasem kiełbacha z ognicha.

I obowiązkowo herbata

I wsio

I przygodnie napotkane maliny, borówki i czereśnie, ostatnio w Łopience

:D :D :D