Pozwolę sobie ( być może niepotrzebnie -- ale też bez żadnej aluzji ) doradzić : pod żadnym pozorem nie „rozbijać obozowiska” na wysepkach na Sanie albo tuż nad wodą .
Znam przypadki kiedy „turyści” tracili swój turystyczny ekwipunek a pozostawali w tym
w czym spali tyle że mokrym . A niekiedy musiała być przeprowadzana cała „akcja” ratunkowa ( z drzew na zalanej wyspie na „ukochany” brzeg ) przez miejscowych
( leśnicy , strażnicy , ochotnicy ) . Woda ( zwłaszcza górska ) potrafi być nieprzewidywalna
i niebywale grożna ( nawet te małe potoczki )
Pozdrawiam
PF


Odpowiedz z cytatem