Ustaw sobie kukłę w narożniku i wal na odlew. Widziałaś mnie na obiadku w restauracji?
Za nocleg w okolicach przełęczy Orłowicza myszy powinny Ci zjeść namiot. Szkoda, że straż nie łazi po nocy. Za mojej świadomości trzy osoby zginęły w partiach szczytowych od pioruna (tylko w Bieszczadach).
Chodź sobie po chaszczach do woli, poza parkiem. Jak będzie Cię stać na ten dystans i luz, by uszanować regulamin parku - będziesz rasową turystką. Zostawianie po sobie czysto i sprzątnięcie po innych brudasach, to dopiero wstęp. Chwalebny i niezbędny do dalszego doskonalenia.
Ale w jednym masz sto procent racji: burza w górach to piękna rzecz. Sam pamiętam, nie raz, jak pioruny tak waliły, że ziemia drżała, a grzmot zlewał się w jeden huk. Zapewniam Cię, że w dolinie, słychać i widać tak samo, a bezpieczniej. Nie kuś złego. Skrytykowałem Twój post nie z zawiści, że łazisz po krzaczorach. Sam to robię. Nie raz spałem byle gdzie. Ale postaraj się nie robić tego w parku, rezerwacie i jeżeli Ci to się przydarzy, nie rób z tego powodu do chwały. Bo wielu czytających to forum młodych zapaleńców nabierze przekonania, że prawdziwy bieszczadnik ma w nosie prawo i śpi w gawrze z niedźwiedziem.
Pozdrawiam
Długi