Często na tym forum zwracam uwagę na bezpieczeństwo w terenie, a górach w szczególności. Zagrożenia często są lekceważone, z niewiedzy, brawury, lekkomyślności. Moje doświadczenia i wiedza z kontaktów z TOPR i GOPR pokazują, że góry często boleśnie punktują takie zachowania (sam doświadczyłem). A większość komentuje: to mnie się nie zdarzy, ja mam doświadczenie, ja uważam. Do następnego wypadku. Oczywiście nogę można złamać w centrum Warszawy, ale po co powiększać ryzyko i tak duże w górach?
Oba przytoczone wypadki z piorunami miały miejsce w dzień. Jeden niedawno w rejonie Tarnicy, drugi dawniej na Połoninie Wetlińskiej.
Lektura kroniki wypadków jest pouczająca pod warunkiem, że wyciągamy wnioski również w stosunku do siebie.
Pozdrawiam
Długi